W japońskiej mandze (jak nazywane są japońskie komiksy) Adolf Hitler rysami twarzy trochę przypomina Azjatę. Zgodnie z zasadami rządzącymi japońskim komiksem ma też wielkie, przerysowane oczy. Na kolejnych stronach widać w nich wściekłość, determinację, czasami obłęd.
Komiks opisuje trudne dzieciństwo Hitlera, m.in. bijącego go ojca. Poświęca sporo miejsca jego niespełnionym malarskim pasjom i służbie w niemieckim wojsku podczas I wojny światowej. Dowiedzieć się można z niego o walce nazistów o przejęcie w Niemczech władzy, a także o poglądach Hitlera na temat Żydów i Słowian, których traktował jak podludzi.
Autorzy, którzy podeszli do treści zbrodniczego manifestu Hitlera zupełnie bezkrytycznie, reklamują komiks jako pozycję, dzięki której można lepiej poznać niemiecką kulturę. Oprócz mangi o "Mein Kampf" - politycznym manifeście Hitlera, spisanym w 1924 r. podczas odsiadki w więzieniu w Landsbergu - niemiecką kulturę ma też pomóc zrozumieć komiksowe wydanie "Fausta" Goethego.
Komiksów o przywódcy III Rzeszy powstało na świecie już wiele, kilka - prześmiewczych czy jasno pokazujących, że Hitler to zbrodniarz - nawet w Niemczech. Gdyby jednak ktoś odważył się na bezrefleksyjne przełożenie na język komiksu nazistowskiego manifestu, miałby na głowie policję i prokuratorów oraz opinię publiczną. W Niemczech samo posiadanie "Mein Kampf" jest przestępstwem. Rząd Bawarii, który ma obecnie prawa autorskie do książki, nie chce zgodzić się na jej nowe wydania, nawet jeśli miałby towarzyszyć mu naukowy komentarz kompromitujący poglądy autora. Bawarczycy ścigają też podziemnych wydawców "Mein Kampf" na całym świecie.
W Japonii nazistowska manga sprzedaje się całkiem dobrze - z półek zeszło już 40 tys. egzemplarzy, a wydawca planuje przetłumaczyć komiks na inne języki azjatyckie i sprzedawać go na całym kontynencie. Nikt przeciwko niej nie protestuje, ba, nawet się nie dziwi - z wyjątkiem żyjących na wyspach europejskich korespondentów i blogerów.
Winna jest zapewne fascynacja Japończyków III Rzeszą - nie nazizmem, ale towarzyszącym jej fetyszom: eleganckim mundurom i symbolom. Na wyspach zeszyty szkolne zdobią swastyki, a mundury SS uważane są za bardzo stylowe i eleganckie. Japończycy o prawdziwym obrazie III Rzeszy niewiele wiedzą. Ze swojej równie zbrodniczej przeszłości podczas II wojny światowej nie rozliczyli się.
Źródło: Gazeta Wyborcza