W czwartek władze ujawniły aresztowanie dwóch samotnych kandydatów na terrorystów: 29-letniego Michaela Fintona z Illinois, który w więzieniu stał się radykalnym muzułmaninem, i 19-letniego Hosama Smadiego, Jordańczyka mieszkającego nielegalnie w Dallas w Teksasie. Obaj w internecie szukali kontaktów z islamskimi radykałami, by "dołączyć do dżihadu". Obu przejęli agenci FBI i przekonali ich, że są członkami komórek Al-Kaidy w
USA, dostarczyli półciężarówki z fałszywymi materiałami wybuchowymi. Finton w środę podjechał pod sąd w Springfield, Smadi w czwartek pod wieżowiec banku Wells Fargo w Dallas. "Bomby" nie zadziałały, a kandydaci na terrorystów zostali aresztowani.
Dużo poważniejsza jest sprawa zatrzymanego tydzień temu pod Denver w Kolorado Nadżibullaha Zaziego, 24-letniego Pakistańczyka urodzonego w Afganistanie, który przeniósł się do USA w 1999 roku z rodzicami. - To najpoważniejsza próba ataku ze strony Al-Kaidy od zamachów 11 września 2001 r. - mówią eksperci.
Zazi od sierpnia 2008 r. do stycznia br. był w Pakistanie na szkoleniu dla terrorystów, zorganizowanym przez Al-Kaidę. Gdy wrócił, zatrudnił się jako kierowca autobusu na lotnisku w Denver. Zamachu chciał jednak dokonać w Nowym Jorku - w okresie rocznicy 11 września. Od dwóch miesięcy kupował duże ilości kosmetyków i środków czyszczących, w tym wody utlenionej. Gdy jedna z ekspedientek zapytała go, po co mu aż tyle towaru, odpowiedział, że "ma dużo dziewczyn". W rzeczywistości próbował, korzystając z instrukcji, którą dostał na szkoleniu w Pakistanie, zbudować materiał wybuchowy zwany TATP - taki sam, jaki wykorzystali zamachowcy z Al-Kaidy w zamachach w Londynie cztery lata temu, gdy zginęło 56 osób.
Od 9 do 12 września Zazi przebywał w Nowym Jorku, ale zorientował się, że jest śledzony. Prawdopodobnie ostrzegli go jego ojciec i imam z nowojorskiego Queensu - obaj zostali zatrzymani, ale wypuszczeni za kaucją. Zaziego aresztowano po jego powrocie do Denver. Wiele rzeczy jest w tej sprawie niejasnych. Wiadomo, że skupować chemikalia pomagały mu co najmniej trzy inne osoby, ale FBI ich na razie nie aresztowała. Ujawniono także, że Zazi przez telefon konsultował się z kimś na terenie USA, gdy nie udawało mu się wyprodukować TATP. W mediach pojawiają się doniesienia o podejrzanych Afgańczykach, którzy pod Nowym Jorkiem chcieli 10 września wypożyczyć furgonetkę. I o tym, że celem ataku miało być tak samo jak w Londynie metro.
Prokurator generalny Eric Holder uspokajał wczoraj Amerykanów, mówiąc, że "niebezpieczeństwo związane z tą sprawą zostało zażegnane", ale jednocześnie przyznał, że władze nadal "robią, co mogą, by oddać w ręce sprawiedliwości wszystkich powiązanych z tą sprawą". Z przecieków wynika, że FBI szuka jeszcze ponad 10 osób, a cały spisek uważa za "najgroźniejszą sprawę od 11 września".
Amerykanów bardzo niepokoi gwałtowny wzrost liczby spisków terrorystycznych w USA. W ciągu ostatnich dwóch lat ok. 20 młodych Amerykanów pochodzenia somalijskiego wyjechało do Somalii, by dołączyć do radykalnych grup muzułmańskich, niektórzy wzięli udział w zamachach. Przedwczoraj w Nowym Jorku o pomoc terrorystom oskarżono Betima Kaziu, 21-latka pochodzącego z rodziny macedońskich Albańczyków mieszkających na Brooklynie. Kaziu w tym roku pojechał do Egiptu, skąd chciał się dostać na "front dżihadu": albo do Iraku, albo do Afganistanu. Ostatecznie złapano go w Kosowie. Kolejny "samotny wilk" Abdulhakim Muhamed ostrzelał w czerwcu w Little Rock w stanie Arkansas punkt rekrutacyjny armii USA, zabijając jednego żołnierza.
- Nie miałem nic do tego żołnierza - mówił po aresztowaniu Muhamed, który przed konwersją na islam nazywał się Carlos Bledsoe. - To było działanie w imię Allaha, Pana całego świata, by ukarać wojsko USA.
Niedawno wykryto też spisek na amerykańską bazę marines Quaintico pod Waszyngtonem.
- Żadne z tych spraw nie były ze sobą powiązane, większość ze spiskowców dopiero chciała zostać terrorystami - mówi w CNN jeden z najlepszych w świecie ekspertów od terroryzmu islamskiego Peter Bergen. - Ale ich nagromadzenie w ostatnich miesiącach pokazuje, że zadowolenie z tego, iż domorosłych terrorystów w USA prawie nie ma, było przedwczesne.