Jak się dowiedziała "Gazeta Wyborcza", w sprawie zaproszenia polska dyplomacja prowadziła bardzo intensywne rozmowy z Urzędem Kanclerskim i niemieckim
MSZ. W efekcie podjęto decyzję o rozszerzeniu formuły uroczystości: obok 4 mocarstw mają być zaproszeni premierzy Polski i innych sąsiadów Polski.
Decyzja zapadła na najwyższym szczeblu. Z naszych informacji wynika, ze polskie uwagi Angeli Merkel przedstawiał jej główny doradca ds. polityki zagranicznej Christoph Heusgen.
Nie bez znaczenia była też piątkowa publikacja "Gazety Wyborczej", w której przestrzegaliśmy Niemców przed konsekwencjami zignorowania polskich sąsiadów przy tak ważnym święcie.
Polscy dyplomaci uspokajali, że kwestia tego, kogo
Niemcy zaproszą była ciągle otwarta, ale z innych źródeł w Berlinie wiadomo, że Niemcy faktycznie chcieli obchodzić rocznicę upadku muru z przywódcami wielkiej czwórki:
USA, Rosji, Wielkiej Brytanii i Francji.
Dopiero po krytyce ze strony Polaków, ale także byłych NRD-owskich opozycjonistów Urząd Kanclerski wycofał się z tego pomysłu.
Byli wschodnioniemieccy opozycjoniści przypominali, że bez inspiracji "Solidarności" nie doszłoby do upadku muru w Berlinie.
- I bardzo dobrze, że tak się stało ponieważ w przeciwnym razie po zakończonych sukcesem uroczystościach na Westerplatte byłby to niebywały zgrzyt - Cornelius Ochmann, analityk z fundacji Bertelsmanna. - Jest dla mnie nie wyobrażalne dlaczego Merkel trzeba było przypominać o tym, że trzeba też zaprosić Polaków