http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Gazeta Wyborcza >  Świat >  Artykuły

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum Gazeta Wyborcza - Świat RSS

Rosyjskie podejście do historii nie do zaakceptowania

Rozmawiał Bartosz T. Wieliński
2009-08-22, ostatnia aktualizacja 2009-08-21 22:50

W piątek "Gazeta" opublikowała list 140 intelektualistów niemieckich, w którym uznają oni za początek II wojny datę 23 sierpnia 1939 r., czyli dzień podpisania paktu Ribbentrop-Mołotow.

Wolfgang Templin - byłym enerdowskim dysydentem, inicjatorem oświadczenia
Fot. Wojciech Surdziel / AG
Wolfgang Templin - byłym enerdowskim dysydentem, inicjatorem oświadczenia
Komisarz spraw zagranicznych ZSRR Wiaczesław Mołotow podpisuje niemiecko-sowiecki pakt o nieagresji, 23.08.1939
Fot. AP
Komisarz spraw zagranicznych ZSRR Wiaczesław Mołotow podpisuje...
Rozmowa z Wolfgangiem Templinem, byłym enerdowskim dysydentem, inicjatorem oświadczenia

Tekst oświadczenia niemieckich intelektualistów >>



Bartosz T. Wieliński: Piszecie, że "nieszczęsny pakt" Ribbentrop-Mołotow był preludium nie tylko wojny, ale i komunistycznego zniewolenia wschodniej Europy. Za winnych uznajecie zarówno Niemcy, jak i ZSRR. Ale w Polsce czy krajach bałtyckich nikogo do tej tezy nie trzeba przekonywać.

Wolfgang Templin: Za to w Niemczech i Europie Zachodniej mamy w tej sprawie lukę w wiedzy. Co gorsza, stale się ona powiększa. Uznaliśmy, że szczególnie w tak symbolicznym roku nie możemy biernie się temu przypatrywać. Trzeba jasno powiedzieć, że tragedia, jaka spotkała Europę, że to okrutne zniewolenie rozpoczęło się 23 sierpnia 1939 r. w Moskwie.

Na Zachodzie nie docenia się znaczenia paktu Hitlera ze Stalinem. Często opowiada się, że Stalin musiał zaakceptować pakt z III Rzeszą, bo szukał pokoju, czuł się otoczony przez wrogów albo źle rozeznawał się w sytuacji. To brednie. Przecież Stalin dał wówczas Hitlerowi zielone światło do wojny.

Inicjatorzy oświadczenia, czyli pan i szefowa Urzędu ds. Akt Stasi Marianne Birthler, żyliście w byłym NRD. To przypadek?

- Nie, ludzie z NRD mają podobne doświadczenia jak Polacy, Czesi czy Bałtowie. Odkąd upadł mur berliński, domagamy się od rodaków z Zachodu szacunku dla naszej pamięci i pamięci naszych wschodnich sąsiadów. Udaje się to z różnym skutkiem, bo demokracja, niestety, rozleniwia i osłabia pamięć. Tak bardzo cieszymy się z odzyskanej wolności, że zapominamy, jak to jest, gdy się ją utraci.

Dlaczego w Niemczech tak trudno dyskutuje się o nazistowsko-stalinowskim sojuszu?

- Bo cała odpowiedzialność za wojnę spada na nas. To Hitler wojnę rozpętał, więc z natury rzeczy koncentrujemy się na zbrodniach nazizmu. Drugi totalitaryzm, sowiecki, zostaje w cieniu. Nikt przecież nie chce narazić się na zarzut, że pomniejsza odpowiedzialność Niemców.

Zapewne tak na wasz list zareagują Rosjanie, którzy od miesięcy powtarzają, że ZSRR podpisał pakt Ribbentrop-Mołotow, by się bronić. Winę za wybuch wojny zrzucają na Polskę i Zachód.

- Rosyjskie podejście do historii, bijący z niego imperializm, jest nie do zaakceptowania. W całej Europie kraje rozliczają się z przeszłości, a Kreml trzyma historyków na wodzy i utrzymuje jedynie słuszną wykładnię przeszłości.

To, co powtarzają apologeci Stalina, świadczy o ich warsztatowej słabości. Nie można w świetle tego, co wiemy, sugerować przecież, że Hitler był wariatem, który atakował na ślepo, a Stalin był miłującym pokój dobrodusznym przywódcą. Obaj chcieli wojny i podboju, obaj chłodno kalkulowali. Pakt dał im to, czego potrzebowali: nowe terytoria i spokojną granicę. A gdy nazizm w 1945 r. upadł, sowiecki komunizm dalej dążył do ekspansji na zachód.

1 września na Westerplatte przyjedzie Angela Merkel. Czy w obecności Władimira Putina ośmieli się powiedzieć to samo o pakcie Ribbentrop-Mołotow?

- Wierzymy, że się nie zawaha i powie o komunistycznym zniewoleniu Europy.

Dla Gazety: Prof. Włodzimierz Borodziej, historyk z Uniwersytetu Warszawskiego, ekspert ds. stosunków polsko-niemieckich

W tym liście nie ma niczego, czego rozsądni Niemcy, także politycy z pierwszych stron gazet, nie mówiliby od dawna.

Jest wysoce prawdopodobne, że kanclerz Angela Merkel podczas obchodów wybuchu II wojny w Gdańsku też coś podobnego powie. Przedstawi swoją koncepcję przyczyn wojny i będzie jej trudno pominąć rolę, jaką odegrał tu ZSRR. Tego się spodziewam.

Natomiast raczej nie liczę na podobny list intelektualistów rosyjskich. To wymagałoby z ich strony wielkiej odwagi cywilnej. Raczej jest niemożliwe, by znalazło się ich aż tylu, ilu po stronie niemieckiej.

NOT. KANA

Źródło: Gazeta Wyborcza

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

4.8

29 głosów

W środę z ''Gazetą''
* Gazeta Dom
* Zdrowa środa: Urazy ortopedyczne