- Jestem gotów ponownie stanąć do wyborów - oświadczył tłumom zwolenników Musawi. Ci krzyczeli "Musawi, popieramy cię" i "Śmierć dyktatorowi". Obecność Musawiego na demonstracji jest sporym zaskoczeniem, bo początkowo wzywał zwolenników by pozostali w domach. Gdy okazało się, że Irańczycy nie posłuchali ani jego, ani MSW, które kategorycznie zabroniło demonstrować, Musawi postanowił wesprzeć swoich zwolenników, którzy zarzucają władzy fałszerstwa wyborcze.
Demonstrantów otacza kordon irańskiej policji. Według doniesień tłum zaatakowali zwolennicy przeciwnika Musawiego - obecnego prezydenta Mahmuda Ahmadineżada, który według oficjalnych danych zdecydowanie zwyciężył w wyborach. Jego zwolennicy poruszali się na motorach i bili demonstrantów pałkami.
Irańskie władze odrzucają zarzuty o sfałszowanie wyborów, ale zgodziły się na ponowne liczenie głosów. Musawiego poparł poprzedni prezydent, reformator Mohammad Chatami. Wyjaśnień niejasności wokół wyborów domaga się od Iranu
Unia Europejska