Zobacz także:Reklamy aborcji w Wielkiej Brytanii Program opracowany przez władze samorządowe hrabstwa Oxfordshire ma wystartować od lipca. Zakłada, że uczennice już od 11 lat wzwyż mogą za pomocą SMS-a zamówić u pielęgniarek z ośrodka zdrowia pigułki "po", czyli środki hormonalne zapobiegające ciąży przyjmowane po stosunku. Do tej pory wiązało się to z koniecznością wizyty u ginekologa, o czym wcześniej czy później dowiadywali się rodzice. Program pilotażowy wszystko to upraszcza.
Choć
Wielka Brytania ma otwarte podejście do antykoncepcji także dla młodzieży i niezwykle liberalną ustawę aborcyjną, to program z Oxfordshire wywołuje wielkie kontrowersje. Władze hrabstwa tłumaczą, że nie chodzi o wciskanie młodzieży tabletek antykoncepcyjnych, ale o powszechny dostęp do porady i pomocy w razie podejrzenia o niechcianą ciążę. Urzędnicy zapewniają, że w przypadku dziewczynek w wieku 11-13 lat nie ma mowy o automatyzmie: pigułka za SMS. Warunkiem jej otrzymania będzie wcześniejsza konsultacja medyczna.
Program jest częścią większej strategii zapobiegania niechcianym ciążom wśród nastolatek z hrabstwa. W 2006 roku odnotowano tu 320 takich przypadków, w 2007 było ich już 350.
- To wspaniały pomysł, ale oprócz pigułek trzeba pomyśleć o dobrej edukacji seksualnej - mówi Hilary Pannack ze Straigth Talking, organizacji zajmującej się ciążą wśród nieletnich. - Chodzi o to, by dziewczyny nie musiały przechodzić przez traumę aborcji.
Innego zdanie jest Norman Wells z prorodzinnego Family Education Trust. - Międzynarodowe badania dowodzą, że szeroka dostępność pigułek "po" nie zapobiega niechcianym ciążom - mówi Wells.
Najbardziej oburzeni są hierarchowie katoliccy. Tym bardziej, że wśród sześciu szkół średnich wytypowanych do objęcia programem znalazła się katolicka szkoła St Gregory The Great.
W tej koedukacyjnej szkole uczy się 1040 uczniów, nie tylko katolików. Bo katolicką szkołę na Wyspach wybiera się nie tylko z powodu religii, ale też z reguły dlatego, że jest w niej lepsza atmosfera i wyższy poziom nauczania. Szkoła leży w robotniczej dzielnicy Oksfordu - Cowley. Młodzież nie jest tu łatwa.
Władze szkoły uważają, że samorząd posunął się za daleko. - To wykracza poza centralne dla Kościoła pojmowanie istoty życia ludzkiego - mówi o programie William Kenney, biskup pomocniczy Oxfordshire, Warwickshire i Coventry w archidiecezji Birmingham. - Ponadto program odbiera rodzicom część odpowiedzialności za dzieci. Bo wysyłając SMS-a z prośbą o pigułkę "po", nastolatki nie będą musiały tłumaczyć się rodzicom.
Podobne zdanie ma szkolny katecheta i kapelan Daniel Seward. - Szkoła jest częścią Kościoła katolickiego, a ten ma bardzo jasny pogląd, że stosunki seksualne to domena małżeństwa, a aborcja i antykoncepcja uwłaczają godności ludzkiej - mówi.
Jednak samorząd Oxfordshire jest nieugięty. W specjalnym oświadczeniu napisał, że program dopiero jest opracowywany i będzie wdrażany poza strukturą szkoły. Dlatego też dyrektorzy nie będą mieli wpływu na to, czy uczennice będą korzystały z SMS-owej antykoncepcji, czy też nie.
Laburzystowski rząd wpompował miliony w edukację seksualną, a odsetek niechcianych ciąż wśród nastolatek na Wyspach Brytyjskich jest wciąż najwyższy w Europie. Wynosi on 27 na 1 tys., podczas gdy w Hiszpanii 8 na 1 tys., a we Francji 5 na 1 tys. W 2006 r. w ciążę w Wielkiej Brytanii zaszło 39 tys. dziewcząt poniżej 18. roku życia, z czego 7 tys. nie miało skończonych 16 lat. W 2007 r. aborcję przeprowadziło 21 tys. dziewcząt poniżej 18. roku życia.
Brytyjskie prawo aborcyjne obowiązuje od 40 lat i uchodzi za najbardziej liberalne w Europie. Zezwala na przerywanie ciąży do 24. tygodnia, o ile dwóch lekarzy oświadczy zgodnie, iż taki zabieg w mniejszym stopniu wpłynie na zdrowie psychiczne bądź fizyczne kobiety niż kontynuowanie ciąży. Bezpłatna aborcja jest dostępna po skierowaniu z brytyjskiego NHS (odpowiednik
ZUS). Można też dokonać zabiegu w lepszych warunkach w prywatnych klinikach czy szpitalach.
Według brytyjskiej prasy pigułki "po" są rozdawane nastolatkom przez pielęgniarki w co trzeciej brytyjskiej szkole, często bez wiedzy rodziców.
W 1969 r., w pierwszym roku legalizacji aborcji, w Wielkiej Brytanii odnotowano 55 tys. zarejestrowanych zabiegów przerwania ciąży. W 2007 roku było to już 216 tys.