http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

W Niemczech nie obowiązywała zwyczajowa dotąd cisza wyborcza

Bartosz T. Wieliński, Berlin
2005-09-18, ostatnia aktualizacja 2005-09-18 00:00

Politycy walczyli o głosy wyborców dosłownie do ostatniej chwili. W weekend kampania przerodziła się w bezpardonową walkę

W Niemczech nie ma ustawowej ciszy wyborczej, ale do tej pory obowiązywała dżentelmeńska umowa, zgodnie z którą politycy kończyli kampanię w przedwyborczy piątek. Tym razem jednak socjaldemokratyczny kanclerz Gerhard Schröder i Angela Merkel, szefowa CDU, zgodnie zadeklarowali: - Walczymy aż do niedzieli wieczór. W ich ślady poszli pozostali.

Dżentelmeńską umowę wypowiedziano po raz pierwszy w historii zjednoczonych Niemiec, ale też nigdy wcześniej wynik wyborów nie był tak niepewny, a liczba niezdecydowanych wyborców tak wielka....

pozostało 86% treści.

Artykuł zamknięty. Wykup kod i wpisz go w pole Kod dostępu.

Usługa Cena Rodzaj płatności
Dostęp do 1 artykułu 2,46 zł brutto (z VAT) Wyślij SMS o treści GA na nr 7216 »
Płatność online »
Dostęp do 3 artykułów 4,92 zł brutto (z VAT) Wyślij SMS o treści GA na nr 7416 »
Płatność online »
Dostęp do 10 artykułów 12,10 zł brutto (z VAT) Płatność »
Zasady udostępniania Archiwum Portalu Gazeta.pl: Usługę świadczy Agora SA
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Co się stało z Madzią?

Matka półrocznej Madzi z Sosnowca wyznała, że córeczka wyślizgnęła się jej w domu z kocyka i uderzyła główką w wysoki próg