http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Białoruś. Opozycjonista Kawalenka jedzie do łagru

Andrzej Poczobut, Grodno
2012-02-24, ostatnia aktualizacja 2012-02-24 18:49

12 stycznia. Siarhiej Kawalenka w klatce w witebskim sądzie. To 25. dzień jego strajku głodowego
12 stycznia. Siarhiej Kawalenka w klatce w witebskim sądzie. To 25. dzień jego strajku głodowego
Fot. Siargiej Sierabro

Dwa lata i jeden miesiąc pozbawienia wolności - taki wyrok usłyszał białoruski opozycjonista Siarhiej Kawalenka, który 7 stycznia 2010 r. wywiesił zakazaną przez prezydenta Aleksandra Łukaszenkę biało-czerwono-białą flagę na choince stojącej na centralnym placu Witebska.

7 stycznia 2010 r. Kawalenka wiesza zakazaną flagę na choince w Witebsku
Fot. Siargiej Sierabro
7 stycznia 2010 r. Kawalenka wiesza zakazaną flagę na choince w Witebsku
SERWISY
Sąd w Witebsku uznał go w piątek za winnego naruszenia warunków odbywania wcześniej nałożonej kary. Od grudnia 37-letni opozycjonista prowadzi w więzieniu strajk głodowy. Przez 20 dni był przymusowo karmiony.

- Nie popełniłem żadnego chuligaństwa. Zawieszenie flagi to była moja polityczna akcja i to właśnie z tego powodu jestem sądzony- powiedział Siarhiej Kawalenka w ostatnim słowie. Wcześniej sąd skazał Kawalenkę na trzy lata pozbawienia wolności w zawieszeniu za chuligaństwo. 19 grudnia ub.r. aresztowano go pod zarzutem naruszenia warunków odbywania kary - m.in. chodziło o to, że spóźnił się jedną minutę na milicję. Kawalenka przyznał, że kilkakrotnie zapomniał stawić się na milicji lub się spóźniał. Sąd odrzucił wszystkie jego tłumaczenia. - Wina oskarżonego została udowodniona w trakcie procesu - oświadczyła, odczytując wyrok sędzina Alena Żuk.

Innego zdania są obrońcy praw człowieka. - Proces nie był sprawiedliwy. Sędzina nie była bezstronna, tylko podtrzymywała zarzuty oskarżenia. Gdyby ten proces był w innym kraju, oskarżony wyszedłby na wolność - powiedział "Gazecie" Paweł Lewinau z Białoruskiego Komitetu Helsińskiego.

Proces faktycznie odbywał się za zamkniętymi drzwiami. Sala sądowa była wypełniona przysłanymi przez władze ludźmi i pod tym pretekstem milicja nie wpuszczała tam ani dziennikarzy, ani krewnych Kawalenki. W trakcie głodówki Kawalenka schudł ponad 25 kg, co stanowi ponad jedną trzecią wagi jego ciała. Obrona wnioskowała o przerwanie rozprawy. W trakcie jednego z przesłuchań wyczerpany Kawalenka stracił przytomność. Sąd zgodził się tylko na umieszczenie go w więziennym szpitalu.

Już po wyroku opozycjonista zapowiedział, że nadal zamierza prowadzić strajk głodowy, domagając się uwolnienia. - Władze cynicznie zabijają mego męża. To jest dla niego wyrok śmierci - powiedziała "Gazecie" Aleksna Kawalenka. Adwokaci zapowiedzieli apelację od wyroku.

Kawalenka jest dziewiątym białoruskim więźniem politycznym. W więzieniach nadal znajduje się siedmiu uczestników protestów przeciwko sfałszowaniu wyników wyborów prezydenckich 19 grudnia 2010 r., w tym dwaj opozycyjni kandydaci na prezydenta Andrej Sannikau i Mikoła Statkiewicz.

Zachód wprowadził wobec Białorusi sankcje, domagając się od Aleksandra Łukaszenki uwolnienia wszystkich dysydentów, jednak bez skutku. Otuchy Łukaszence dodaje wsparcie Rosji: wczoraj rządowa agencja Biełta upubliczniła wspólne oświadczenie prezydentów Rosji i Białorusi, gdzie skrytykowali oni groźby wprowadzenia sankcji gospodarczych przez UE i USA.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • 3 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    10 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':