Najnowszy raport organizacji o skutkach toczącej się od 2001 r. najnowszej wojny w Afganistanie skupia się na tych ludziach, którzy opuścili swoje wioski w obawie przed niebezpieczeństwem. Obecnie walki sił zachodniej koalicji i rządowej afgańskiej armii z talibami rozlały się na tereny uznawane wcześniej za w miarę spokojne - przede wszystkim wschodnie i północne rejony kraju.
Ich mieszkańcy uciekają do większych, bezpieczniejszych miast, ale nie mają tam szans na znalezienie odpowiednich warunków do życia: są nie tylko biedni, nie pomagają im też lokalne władze. Wokół miast wyrastają więc slumsy. W pobliżu Kabulu znajduje się ich 30, a mieszka w nich ponad 35 tys. osób. Jak podał "New York Times", tylko przez ostatni miesiąc z powodu wychłodzenia zmarło tam już 28
dzieci. Obecna zima jest bowiem w Afganistanie bardzo sroga.
Do tego dochodzi niedożywienie, złe warunki sanitarne i mała liczba szpitali czy przychodni w wyniszczonym wojnami kraju. Jak podkreśla Amnesty International, większość kobiet rodzi dzieci w niehigienicznych warunkach bez opieki wykwalifikowanej
kadry położniczej, co dodatkowo zwiększa ryzyko śmierci matki i dziecka podczas porodu.
Wielkim problemem jest też postawa władz, które wręcz uniemożliwiają pomoc ze strony organizacji pozarządowych czy nawet ONZ. Zakazują bowiem udzielania pomocy osiedlom, których zabudowania nie mają trwałego charakteru, a w slumsach są tylko lepianki lub prowizoryczne schronienia z dykty, tektury i folii. Lokalne władze twierdzą, że uciekinierzy wkrótce wrócą w swoje rodzinne strony i wtedy problem zniknie.
Zachodnie wojska mają opuścić Afghanistan do końca 2014 r., a od stycznia 2015 r. całkowitą odpowiedzialność za bezpieczeństwo kraju ma na siebie wziąć afgańska
policja i armia. Wielu ekspertów twierdzi, że będzie to niemożliwe, bo rządowe siły są zbyt słabe, a talibowie - zbyt mocni. Zdają sobie z tego sprawę także Amerykanie, główny aktor afgańskiej wojny. Dlatego nakłonili prezydenta Hamida Karzaja, by zgodził się na negocjacje z talibami, których celem jest utworzenie rządu jedności narodowej. Sami talibowie potwierdzili już, że są gotowi do rozmów - mają nadzieję, że po wycofaniu zachodnich sił znów będą odgrywać główną rolę w kraju.
W Afganistanie mniejsze i większe wojny toczą się nieprzerwanie od inwazji ZSRR w 1979 r. Jesienią 2001 r. amerykańskie wojska obaliły pięcioletnie rządy religijnych fanatyków talibów (w odwecie za udzielenie schronienia przywódcom Al-Kaidy na czele z Osamą ben Ladenem) i ustanowili rząd Karzaja.