Media nie ujawniają tożsamości bohatera zamieszania. Wiadomo tylko, że został zatrzymany przez policję w którąś z sobót 2011 r. Policjanci zwyczajowo poprosili go o dowód tożsamości, ale ten odmówił, twierdząc, że religia zakazuje mu okazywania dokumentów w szabat, gdyż jest to
praca, a więc czynność zabroniona (to dzień święty, w którym nie wolno pracować). W dodatku w taki dzień pobożni Żydzi dokumentów po prostu nie noszą.
Zgodnie z holenderskim prawem obowiązującym od 2005 r. każdy obywatel Holandii powyżej 14. roku życia powinien wylegitymować się na żądanie policji dowodem tożsamości. Za brak dokumentów grozi grzywna. Ponieważ ortodoks nie okazał dowodu z powodów religijnych, sprawa trafiła do sądu w Hadze. Ten orzekł, że obowiązki religijne są ponad holenderskim prawem. Sprawa spadła z wokandy, więc ortodoks nie zapłacił 150 euro grzywny, która mu groziła.
Wczoraj okazało się jednak, że holenderska prokuratura nie daje za wygraną i złoży apelację od decyzji sądu w Hadze. I nie chodzi jej tylko o Żydów. W Holandii podniosły się bowiem głosy, że naginanie prawa w imię szeroko interpretowanych swobód religijnych może być precedensem, z którego skorzystają później np. muzułmanki, zakrywając twarz burką (co ma być karalne w myśl przygotowywanego właśnie prawa).
O ile społeczność żydowska w Niderlandach szacowana jest na 50 tys. ludzi, z których tylko część to ortodoksi, o tyle muzułmanów jest w 16-milionowym kraju prawie milion, a na styku islamu i świeckiego państwa w Holandii dochodzi nieustannie do napięć. Sytuację pogarsza fakt, że na niechęci części Holendrów do muzułmanów kapitał polityczny zbija populistyczna i ksenofobiczna holenderska Partia Wolności Geerta Wildersa, z której wsparcia mniejszościowy rząd korzysta w parlamencie.
W ostatnim roku doszło jednak też do napięć pomiędzy społecznością żydowską a władzami w Hadze. Największe oburzenie holenderskich Żydów wywołał przeforsowany w połowie 2011 r. zakaz rytualnego uboju zwierząt. Żydowska i muzułmańska tradycja zakłada, że podczas podcinania gardła ostrym nożem zwierzęta muszą być w pełni przytomne, a nowe holenderskie prawo mówi, iż te przed ubojem muszą być ogłuszone.
Przeciwnicy ustawy przekonywali, że jest dyskryminująca, bo uderza w mieszkających w Holandii wyznawców islamu i Żydów. Większość z nich jada bowiem tylko mięso pochodzące z rytualnych ubojni gwarantujących koszerność albo halal.
Od 2010 r. w Holandii zaczęła lawinowo rosnąć liczba incydentów antysemickich - od zrzucania jarmułek z głowy (co zdarza się w Amsterdamie) i słownych napaści przez obraźliwe
graffiti po antysemickie
piosenki stadionowe. W 2010 r. kibice ADO Den Haag krzyczeli na meczu z Ajaksem Amsterdam, któremu kibicuje wielu holenderskich Żydów: "Hamas, Hamas, Żydzi do gazu". Doszło nawet do tego, że szanowany w Holandii były komisarz UE i nestor współrządzącej liberalnej partii VVD Frits Bolkestain powiedział pod koniec 2006 r., że Żydzi powinni uciekać z Holandii, bo nie ma tu dla nich przyszłości.