We wtorek Biały Dom zamienił się w bluesowy klub, w którym wystąpiły największe gwiazdy gatunku. Bohaterem wieczoru został i tak Barack Obama, który zaśpiewał standard "Sweet Home Chicago."
Na specjalnym koncercie pojawiła się śmietanka amerykańskiego i brytyjskiego bluesa. Funkcję kapitana zespołu pełnił siedzący na krzesełku 87-letni BB King. Obok niego zagrali m.in. znakomici gitarzyści Buddy Guy, Dereck Trucks, Warren Hayes czy Jeff Beck. Na scenie tańczył i śpiewał też Mick Jagger, lider The Rolling Stones.
Mimo tak doborowej obsady głównym punktem programu okazał się popis Baracka Obamy. Prezydenta do zaśpiewania słynnego "Sweet Home Chicago" zaprosił Buddy Guy. Obama początkowo niechętny, w końcu się zgodził i zaśpiewał kilka linijek piosenki o swoim mieście.
Wtorkowy koncert to część obchodzonego w lutym "Miesiąca Historii Czarnych". - Blues przypomina nam o ciężkich czasach, to ustna historia walki Afroamerykanów. Dlatego cieszę się nie tylko jako fan, ale też jako prezydent, że mamy tutaj tych artystów - mówił Obama. Cały koncert zostanie pokazany w telewizji PBS 27 lutego.
To nie pierwszy raz, kiedy Obama publicznie śpiewa - miesiąc temu podczas imprezy charytatywnej zanucił przebój Ala Greena "I'm still in love with you".