http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Jemeńczycy mają nowego prezydenta

Marta Urzędowska
2012-02-22, ostatnia aktualizacja 2012-02-22 00:10

Jemen to pierwszy kraj arabskiej wiosny, w którym obywatele pozbyli się dyktatora w drodze wyborów. Jednak część Jemeńczyków twierdzi, że oddanie władzy jego zastępcy to porażka rewolucji

Wiec poparcia dla nowego prezydenta Abd ar-Rabbu Mansura al-Hadiego
Fot. Hani Mohammed AP
Wiec poparcia dla nowego prezydenta Abd ar-Rabbu Mansura al-Hadiego
SERWISY
"Nowy prezydent nowego Jemenu" - głosi wielki napis w centrum stołecznej Sany, na placu Zmiany, gdzie w ubiegłym roku tysiące Jemeńczyków protestowało przeciwko ponad 30-letnim rządom Alego Abd Allaha Salaha. - Dzisiaj tworzymy nowy Jemen, budujemy szczęśliwy demokratyczny kraj, o jakim zawsze marzyliśmy - cieszyła się w BBC Tawakkul Karman, jemeńska laureatka Pokojowej Nagrody Nobla z 2011 r.

Teoretycznie Jemeńczycy powinni pękać z dumy. Wtorkowe wybory prezydenckie w ich kraju zachodnie media stawiają innym Arabom za wzór idealnego zakończenia arabskiej wiosny - rewolucji, które od 2010 r. przetaczają się przez Bliski Wschód, zmiatając kolejnych dyktatorów.

Jednak faktycznie wtorkowe głosowanie niewiele ma wspólnego z demokracją - Jemeńczycy poszli do urn tylko po to, żeby zatwierdzić kandydaturę wiceprezydenta Abd ar-Rabbu Mansur al-Hadiego. Już w listopadzie 2011 r. w żmudnie wypracowanym porozumieniu z krajami Rady Współpracy Zatoki Perskiej Salah zgodził się oddać władzę Hadiemu, w zamian za immunitet dla siebie, rodziny i współpracowników. Były dyktator starannie zadbał o swoją bezkarność, bo nie uśmiechał mu się los innych obalonych w arabskiej wiośnie władców. Egipcjanin Hosni Mubarak trafił za kratki i jest sądzony m.in. za strzelanie do protestujących rodaków (grozi mu nawet kara śmierci), a libijski dyktator Muammar Kaddafi został zabity przez powstańców.

Właśnie immunitet Salaha zatruwa Jemeńczykom radość z ustąpienia satrapy. Uważają, że powinien odpowiedzieć za śmierć kilkuset osób zabitych przez służby bezpieczeństwa w czasie ubiegłorocznych zamieszek.

Wielu Jemeńczyków boi się też, że Hadi, który był wiceprezydentem przez 18 lat, całym sercem jest po stronie dawnego reżimu i najpewniej będzie tylko marionetką w rękach byłego dyktatora. Tym bardziej że synowie i bratankowie Salaha nadal kontrolują armię.

Dzień przed wyborami były prezydent życzył Hadiemu powodzenia, przyznając jednocześnie, że nie zamierza zupełnie wycofać się z polityki. "Żegnam się z władzą, ale pozostaję z wami jako obywatel lojalny wobec kraju i narodu - napisał w pożegnalnym oświadczeniu odczytanym w państwowej telewizji. - Będę wypełniał swoje obowiązki wobec Jemenu za pośrednictwem partii rządzącej".

Niezależny czy nie, nowy prezydent nie będzie miał łatwego zadania - przez najbliższe lata będzie rządził najbiedniejszym krajem arabskim, nadal pogrążonym w walkach między zwaśnionymi pro- i antyprezydenckimi plemionami. Wybory, które zatwierdziły jego prezydenturę, zbojkotowali szyiccy buntownicy z północy domagający się większych praw i rebelianci z południa, którym marzy się autonomia. W dodatku nowy władca musi zmierzyć się z Al-Kaidą, która od dawna miała chrapkę na Jemen, a teraz, wykorzystując porewolucyjny chaos, na dobre rozpanoszyła się na południu kraju.

Tuż po wybuchu jemeńskiej rewolucji światowi przywódcy ostrzegali, że z krajów objętych wiosną to Jemen jest najbardziej zagrożony rozpadem albo wojną domową. Tego argumentu chętnie używał też sam Salah, twierdząc, że jeśli tylko odda władzę, Jemen wpadnie w ręce terrorystów.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':