http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Łukaszenka oszczędza na propagandzie

Andrzej Poczobut, Grodno
2012-02-20, ostatnia aktualizacja 2012-02-20 11:52

Kryzys na Białorusi jest tak poważny, że nawet reżimowa propaganda musi oszczędzać. Nakłady rządowych gazet spadają, a lokalne dzienniki stają się tygodnikami. A coraz więcej Białorusinów ucieka do wolnego jeszcze internetu.

Aleksandr Łukaszenka
Fot. AP/Sergei Grits
Aleksandr Łukaszenka
ZOBACZ TAKŻE
- Fundusze na ten rok spadły nam trzykrotnie - skarży się Genadz Dawydźka, szef koncernu medialnego Belteleradiokompania, który zrzesza cztery telewizje państwowe oraz dziesięć stacji radiowych. Podobne problemy mają również wydawnictwa drukujące gazety urzędów państwowych. Tylko "Zwiazda" - organ prasowy białoruskiego rządu - już miesiąc temu zmniejszyła nakład o 11 proc., do 30 tys. egzemplarzy. Nakłady innych państwowych gazet też poleciały w dół.

A na prowincji jest jeszcze gorzej. - Wszystkie ukazujące się u nas dzienniki zostaną przekształcone w tygodniki - mówił na specjalnej konferencji prasowej Andrej Kuncewicz, kierownik działu ideologicznego Mohylewskiego Komitetu Wykonawczego, który jest wydawcą lokalnej prasy państwowej.

Jak tłumaczy Kuncewicz, dzięki tej drastycznej decyzji nie trzeba będzie odchudzać gazet i przeprowadzać w redakcjach grupowych zwolnień.

Dawydźka tłumaczy zaś w wywiadzie dla witryny internetowej Goals.by, że białoruska reżimowa prasa wpadła w tarapaty przez machinacje Unii Europejskiej. - Straciliśmy reklamodawców, bo Bruksela po prostu zabroniła swoim firmom reklamować się u nas. W Unii nie ma takiej demokracji jak na Białorusi. Tam pod kontrolą jest każde większe przedsiębiorstwo - mówił szef Belteleradiokompanii.

Jednak niezależni eksperci przyczyny kryzysu państwowej prasy widzą inaczej.

- Przecież jej nakład nie zależy od dochodów z reklamy czy sprzedaży, bo gazety w całości utrzymuje państwo. A teraz na Białorusi mamy kryzys, więc kurek z pieniędzmi dla gazet zamknięto - mówi "Gazecie" Andrej Bastuniec, wiceprzewodniczący Białoruskiego Zrzeszenia Dziennikarzy.

Ubiegły rok był dla Białorusi nadzwyczaj trudny. Kurs białoruskiego rubla wobec dolara zmniejszył się 2,8 razy. Inflacja w ciągu roku dobiła do 100 proc. A to przełożyło się na drastyczny spadek dochodów Białorusinów. Według szacunków Białoruskiego Komitetu Statystycznego średnia płaca w 2011 r. spadła z 471 dol. do 283. Spadek dochodów dotknął też dziennikarzy z reżimowych mediów. Część z nich zwalnia się i szuka sobie bardziej dochodowej pracy, głównie w Rosji.

Rosnąca na Białorusi bieda powoduje z kolei spadek poparcia dla prezydenta Aleksandra Łukaszenki, które obecnie, według niezależnych źródeł wynosi 20-24 proc.

- Ludzie coraz mniej ufają rządowym mediom. Coraz bardziej widać, że władza traci monopol na informacje. Coraz więcej Białorusinów zamiast rządowej prasy, wybiera niezależne białoruskie portale internetowe - mówi Bastuniec.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • 13 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    10 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':