Opozycjoniści mają wyjść 26 lutego na Sadowe Kolco, liczący sobie 15,5 km pierścień ulic okalających centrum Moskwy. Do ubrań przypną sobie białe wstążeczki, symbol protestu, który zaczął się po grudniowych
wyborach parlamentarnych, wyniki których zostały, według opozycji, sfałszowane na korzyść putinowskiej Jednej Rosji. Dzięki tym "cudom nad urną" niepopularna "partia władzy" zachowała większość w Dumie.
"Biały krąg" wokół Kremla nawiązuje do "Bałtyckiej Drogi" wspaniałej akcji przeprowadzonej 23 sierpnia 1989 r., w 50. rocznicę podpisania paktu Ribbentrop-Mołotow na Litwie, Łotwie i w Estonii. Wtedy około 2 mln ludzi wzięło się za ręce tworząc żywy 600-kilometrowy łańcuch od Wilna przez Rygę do Tallina. Nie wykrzykiwali żadnych haseł, milcząc przypominali, jaką krzywdę wyrządziły ich narodom dwa zbrodnicze reżimy.
W piątek znany bloger, demaskator korupcji rosyjskiej i jeden z przywódców antyputinowskiego protestu otworzył specjalną stronę internetową, na której ludzie zgłaszający swój udział w "Białym kręgu" mają określać miejsce, w którym 26 lutego chcieliby wyjść na Sadowe Kolco. Wczesnym popołudniem na stronie zarejestrowało się 2670 osób. Po to, by "zamknąć" krąg wokół centrum, potrzeba, jak oblicza Nawalny, 34 tys. ludzi. To nawet mniej niż uczestniczyło w każdej z trzech potężnych manifestacjach opozycyjnych w Moskwie 10 i 24 grudnia ubiegłego oraz 4 lutego bieżącego roku.
Opozycjoniści organizowali już podobną do "Białego Kręgu" akcję 29 stycznia, kiedy na Sadowym Kolcu urządzili "Biały Rajd". Okazał się on bardzo udany. Po kręgu wokół centrum stolicy jeździło wtedy około 3 tys. aut przyozdobionych białymi wstążeczkami, balonikami lub w inny sposób ustrojonych na biało. Wrażenie robił na przykład ubielony masą baloników kabriolet, kierowca którego mimo 20-stopniowego mrozu gnał po Sadowym nawet bez czapki na głowie.
Również popierający Putina, który, jak wskazują sondaże, jest faworytem wyborów prezydenckich, też przygotowują swoje akcje. Największa ma być w Moskwie, 23 lutego, kiedy
Rosja bardzo uroczyście obchodzi Dzień Obrońcy Ojczyzny, czyli urodziny Robotniczo-Chłopskiego Armii Czerwonej. Na manifestacji "za Putina" w ten świąteczny dzień ma się zebrać na stadionie Łużniki około 200 tys. osób. Z samej stolicy i z regionów Rosji dochodzą liczne skargi ludzi zmuszanych przez przełożonych do udziału w demonstracji poparcia dla premiera.
Początkowo "zaputinowcy", jak się ich tu określa, mieli przemaszerować przez centrum Moskwy i wiecować potem pod murami Kremla. Merostwo jednak tłumacząc się względami bezpieczeństwa i obawą przed "zakorkowaniem" głównych arterii miasta nie zgodziło się na to.
Nie mogło jednak postąpić inaczej, bo władze stolicy uzasadniają w ten sam sposób od dawna brak pozwolenia dla opozycji na przeprowadzanie demonstracji i marszów w samym centrum Moskwy.
W piątek w trudno dostępnych miejscach w odległych prowincjach Rosji rozpoczęło się przedterminowe głosowanie w wyborach prezydenckich.