- Dziś Zgromadzenie Ogólne wysłało Syryjczykom jasną wiadomość: świat jest z wami! - cieszyła się po czwartkowym głosowaniu Susan Rice, amerykańska ambasador ONZ. - Baszar al-Asad jeszcze nigdy nie był tak opuszczony - stwierdziła.
137 ze 166 państw biorących udział w głosowaniu poparło rezolucję, której głównym zadaniem jest wsparcie zaproponowanego przez Ligę Państw Arabskich planu rozwiązania syryjskiego kryzysu. Plan zakłada, że Asad przekaże władzę wiceprezydentowi, który stworzy rząd jedności narodowej.
Przeciw głosowało 12 państw, w tym
Rosja i
Chiny, które blisko dwa tygodnie temu zawetowały rezolucję w Radzie Bezpieczeństwa, twierdząc, że jej tekst niesłusznie oskarża o przemoc tylko reżim, nie potępiając jednocześnie zbrojnej opozycji. Wydaje się, że weto Moskwy i Pekinu jest motywowane przede wszystkim ich własnymi interesami - Chiny są jednym z największych eksporterów towarów na syryjski rynek, Rosja zaopatruje Asada w broń i sprzęt wojskowy. Po odrzuceniu rezolucji siły reżimu nasiliły ataki, szczególnie w Homs w centrum kraju, gdzie od dwóch tygodni codziennie ginie kilkadziesiąt osób.
Czwartkowa decyzja Zgromadzenia Ogólnego ma charakter wyłącznie symboliczny, bo nie ma ono żadnych możliwości wprowadzenia rezolucji w życie czy choćby nałożenia na reżim nowych sankcji, jeśli ten nie zastosuje się do postanowień dokumentu.
Jednak głosowanie to duże upokorzenie dla Asada, który od roku krwawo tłumi protesty Syryjczyków żądających odejścia dyktatora i demokracji. Zginęło już ponad 5 tys. osób. - To podły spisek zachodnich mocarstw, które chcą wyrównać rachunki z Syrią - pieklił się po głosowaniu syryjski ambasador przy ONZ Baszar Dżafari.