- To był niezaprzeczalny akt terroryzmu - mówiła sędzia federalna Nancy Edmunds, skazując oskarżonego na najwyższą dopuszczalną karę bez prawa do warunkowego zwolnienia. Abdulmutallab w krótkim wystąpieniu stwierdził, że zamach miał być zemstą za "ataki Stanów Zjednoczonych na muzułmanów".
Do próby zdetonowania bomby doszło w Boże Narodzenie 2009 r. podczas lotu linii Delta Airlines z Amsterdamu do Detroit. Na pokładzie samolotu było 289 osób. Nigeryjczyk miał ładunek wybuchowy przymocowany do nogi i schowany w bieliźnie. Niedługo przed lądowaniem poszedł do toalety, z której wrócił owinięty w koc - obsłudze tłumaczył, że boli go brzuch. W rzeczywistości przygotowywał się do zdetonowania ładunku za pomocą substancji chemicznej, którą już siedząc na swoim miejscu próbował wstrzyknąć do ładunku. Bomba jednak nie wybuchła, tylko zaczęła się palić. Abdulmutallaba obezwładniła załoga i współpasażerowie. Samolot szczęśliwie wylądował.
Do pomocy w nieudanym zamachu przyznał się jemeński odłam Al-Kaidy. Po tym incydencie amerykański urząd ds. bezpieczeństwa transportu wprowadził szczegółowe kontrole na lotniskach - m.in. kontrowersyjne skanery, które pokazują obsłudze obraz pasażerów, jakby byli nago.
Źródło: Gazeta Wyborcza