http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Libijscy powstańcy torturują więźniów

Robert Stefanicki
2012-02-17, ostatnia aktualizacja 2012-02-16 21:25

Milicje, które obaliły Muammara Kaddafiego, zagrażają bezpieczeństwu i stabilności Libii; torturują i mordują więźniów - ostrzega Amnesty International w pierwszą rocznicę wybuchu powstania przeciw dyktatorowi.

Libijscy powstańcy
Fot. Sergey Ponomarev AP
Libijscy powstańcy
ZOBACZ TAKŻE
SERWISY
"Rok temu Libijczycy ryzykowali życie, domagając się sprawiedliwości. Dziś ich nadzieje niweczą uzbrojone milicje, bezkarnie depczące prawa człowieka" - pisze AI w nowym raporcie. Jej wysłannicy w styczniu i lutym odwiedzili 21 aresztów zarządzanych przez byłych powstańców. Co najmniej 12 więźniów zmarło wskutek tortur. Inni opowiadali, jak bito ich kablami, łańcuchami i prętami, zmuszano do pozostawania w niewygodnych pozycjach, rażono prądem.

Niektórzy przyznawali się do popełnienia morderstw, gwałtów i innych zbrodni tylko po to, by zakończyć bolesne przesłuchanie. W Misracie i Trypolisie strażnicy próbowali ukryć maltretowanych więźniów - jeden z nich był tak mocno pobity, że nie mógł mówić.

Władze nie wszczęły żadnego dochodzenia, także w przypadku zbrodni odkrytych dawno temu, jak zamordowanie 65 osób w hotelu w Syrcie, który służył za bazę powstańcom z Misraty - ciała ofiar znaleziono 23 października. Bojówce z Misraty uszło też na sucho wygnanie całej ludności 30-tysięcznego miasteczka Tawerga, oskarżanej o wspieranie Kaddafiego. Według listopadowego raportu Human Rights Watch w Tawerdze aresztowano 1,3 tys. osób, niektóre zastrzelono, inne torturowano prądem, kilka kobiet zgwałcono. Niedawno ujawniono, że milicja z Zintanu torturowała i zamordowała byłego ambasadora Libii w Paryżu Omara Brebesza, który sam oddał się w ręce powstańców.

Pociągnięcie winnych do odpowiedzialności jest o tyle trudne, że rząd libijski nie ma kontroli nad milicjami. Podczas gdy w ośrodkach kontrolowanych przez siły rządowe przetrzymywanych jest ok. 2,4 tys. osób, o wiele więcej więźniów (zdaniem ONZ 8 tys.) znajduje się w rękach milicji.

Najsilniejsze bojówki odmawiają zdania broni i wejścia w skład narodowych sił zbrojnych. Nie ufają rządowi zdominowanemu przez ludzi z Bengazi oraz dawnych polityków Kaddafiego, domagając się dla siebie większego udziału we władzy. W Trypolisie często dochodzi do strzelanin między poszczególnymi milicjami. W ostatni wtorek tysiące bojowników zorganizowało tam paradę wojskową, ogłaszając powstanie nowej rady wojskowej, która ma zrzeszać 100 milicji. To kolejne wyzwanie rzucone rządowi.

Niestabilna sytuacja tłumaczy wyniki sondażu zrealizowanego przez uniwersytet w Bengazi we współpracy z brytyjskim uniwersytetem w Oksfordzie: wielu (25 proc.) uwolnionych po 42 latach od dyktatury Libijczyków chce, by na czele ich kraju ponownie stanął silny przywódca; 23 proc. wybrało rządy technokratów, a 12 proc. opowiedziało się za demokracją w stylu zachodnim. Co piąty badany jako wzór do naśladowania wskazał Zjednoczone Emiraty Arabskie, 8 proc. - Katar, a prawie 5 proc. - USA. Zdaniem większości priorytetem w ciągu najbliższego roku powinna być walka z przestępczością i chaosem, a także odbudowa kraju po niedawnym konflikcie.

17 lutego 2011 r. jest uznawany za dzień wybuchu rewolucji. Dwa dni wcześniej odbyła się demonstracja przed siedzibą policji w Bengazi, stamtąd rewolta szybko rozprzestrzeniła się na cały kraj. Rząd nie planuje żadnych państwowych obchodów rocznicy. W Bengazi w nocy ze środy na czwartek dziesiątki osób wzięło udział w marszu upamiętniającym pierwsze protesty. - Krew męczenników nie została przelana na marne! - skandowali.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • 1
  • 10 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':