Za przyjęciem rezolucji w sprawie Węgier głosowało w czwartek 315 europosłów z czterech grup politycznych - centrolewicy, zielonych, liberałów i komunistów. Natomiast przeciw było 263 posłów, w tym konserwatyści (m.in.
PiS i PJN) i największa w PE frakcja centroprawicy (m.in. PO i
PSL), której członkiem jest rządząca na Węgrzech partia Fidesz. Ta frakcja przygotowała swój projekt rezolucji uznający, że rząd Węgier rozpoczął zmiany w dobrym kierunku, ale nie udało jej się przekonać do niego innych ugrupowań.
Zgodnie z przyjętą rezolucją, procedura z artykułu 7. traktatu UE (dotycząca naruszeń praw podstawowych) miałaby zostać uruchomiona, jeśli Węgrzy nie zmienią kontrowersyjnych ustaw zakwestionowanych przez Komisję Europejską. Chodzi o prawa naruszające niezależność banku centralnego, urzędu ochrony danych osobowych oraz wymiaru sprawiedliwości przez przymusowe obniżenie wielu emerytalnego sędziów i prokuratorów, by - jak twierdzą krytycy premiera Viktora Orbana - zwolnić posady dla ludzi Fideszu.
Groźba jest na razie symboliczna, bo do nałożenia sankcji traktatowych potrzeba zgody 22 krajów UE, a obecnie w Radzie UE nie ma do tego chętnych. Art. 7 traktatu UE jest bowiem uznawany za "rozwiązanie nuklearne", po które należy sięgnąć dopiero po wyczerpaniu innych sposobów, tzn. procedur dyscyplinujących wszczynanych przez Komisję Europejską. W ten piątek mija jeden miesiąc, który Komisja Europejska dała w styczniu Węgrom na wyjaśnienia, jak zamierzają poprawić kwestionowane przepisy. W razie zlekceważenie tego żądania
Bruksela powinna skierować sprawę przed unijny trybunał w Luksemburgu, który może karać kraje UE wielkim grzywnami.
Z informacji "Gazety" wynika, że
Budapeszt zamierza przesłać Komisji Europejskiej swą odpowiedź ostatniego dnia, czyli w ten piątek. Jej analiza przez Brukselę musi zająć co najmniej kilka dni.
Parlament Europejski wezwał w czwartek węgierskie władze, by zastosowały się także do zaleceń Rady Europy oraz Komisji Weneckiej - to komisja doradcza przy Radzie Europy zajmująca się m.in. prawami konstytucyjnymi. Chodzi m.in. o zachowanie na Węgrzech pełnej wolności mediów.