"Kim Dżong un! Chrońmy go z całej siły!" - krzyczały tysiące żołnierzy na jednym z największych placów Pjongjangu z okazji Dnia Błyszczącej Gwiazdy, czyli urodzin Kim Dźong Ila. A szef armii Ri Jong Ho wzywał w telewizji, by w przypadku wojny zniszczyć "USA i ich zdradzieckie marionetki z Korei Południowej".
Gigantyczna parada wojskowa odbyła się dziś w rocznicę urodzin zmarłego 17 grudnia Kim Dżong Ila, syna założyciela Korei Północnej i pierwszego dyktatora komunistycznego kraju Kim Ir Sena. "Wieczny przywódca" skończyłby dziś 70 lat.
Centralną postacią parady był ubrany w czarny płaszcz nowy dyktator Kim Dżong Un. - Czeka nas zwycięstwo i sława pod wodzą naszego szanowanego przywódcy Kim Dżong una - zapewniała północnokoreańska telewizja.
Nowy przywódca jednego z najbiedniejszych państw Azji i najbardziej zamkniętego na świat, a przy okazji posiadającego prawdopodobnie własną bombę atomową, rozdawał szczęśliwym dzieciom prezenty. Obchody urodzin Kim Dżong Ila trwają od kilku dni. Z tej okazji ukazały się specjalne znaczki i monety, a w Pjongjangu zorganizowano wielką wystawę kwiatów. Zapewne najważniejszym z wystawianych kwiatów była poświęcona dyktatorowi "Kimdżongilia", która wygląda tak:
Dwa dni temu w Pjongjangu odsłonięto nadnaturalnej wielkości konny pomnik, przedstawiający wodza narodu galopującego w rozwianym płaszczu u boku swego ojca. A 9 lutego odsłonięto szeroki na 120 m i wysoki na 10 m napis wykuty w skale w prowincji Południowy Pyongan. Napis głosi: "Niezastąpiony patriota, generał Kim Dzong Il. 16 lutego 101 (rok ery) Dżucze (2012 r.)"
Czwartkowa uroczystość była także kolejnym pretekstem, żeby podkreślić lojalność wobec najmłodszego syna i następcy Kim Dżonga Ila, Kim Dżong una. Wykształcony w Szwajcarii nowy dyktator ma zaledwie 28- lub 29-lat i wielu z najważniejszych komunistycznych aparatczyków uważało, że jest zbyt młody, by rządzić krajem. Kim Dżong Il od dawna przygotowywał jednak i syna (dwóch starszych braci Kim Dżong una uznał za niegodnych sukcesji), i kraj do przejęcia władzy przez Kim Dżong una.