Wyrok jest prawomocny i nie podlega odwołaniu. - Werdykt zmieni historię. Stwarza on precedens nie tylko w Ekwadorze, ale w całej Ameryce - cieszył się Correa, który był obecny na sali sądowej.
Obrona nazwała proces farsą i oskarżyła szefa państwa o obalanie systemu prawnego. Według niej autorem oryginalnego werdyktu był adwokat prezydenta.
W marcu 2011 r. Correa wytoczył opozycyjnemu "El Universo" proces o złamanie ustawy "o nieposzanowaniu" prezydenta. Chodziło o artykuł o tym, że Correa sam kazał ostrzelać wojsku szpital, w którym internowano go podczas nieudanej próby zamachu stanu 30 września 2010 r., podjętej przez policję w obronie jej interesów zawodowych. Dziennik wielokrotnie nazywał też Correę dyktatorem.
Obrona i międzynarodowe organizacje praw człowieka oraz stowarzyszenia prasowe twierdzą, że Correa chce doprowadzić "El Universo" do bankructwa, a proces był częścią skoordynowanej kampanii uciszania krytyków władzy i ograniczania wolności słowa.
W środę, gdy rozpoczynała się rozprawa, zwolennicy prezydenta palili egzemplarze "El Universo". Doszło do starć z przeciwnikami szefa państwa, którzy nieśli transparenty z napisem: "Nie dla dyktatury".
Socjalistyczny prezydent Correa cieszy się 70-proc. poparciem i jest jednym z najbardziej popularnych liderów w Ameryce Łacińskiej.
Ustawy "o nieposzanowaniu" były wprowadzane w Ekwadorze w latach rządów wojskowej junty (1972-78), podobnie jak w wielu innych krajach Ameryki Łacińskiej. W większości z nich, m.in. w Brazylii i Urugwaju, zostały unieważnione po przywróceniu demokracji.
Źródło: Gazeta Wyborcza