Resort zdrowia poinformował na swojej stronie internetowej, że redukuje listę "wskazań społecznych" dających powód do usunięcia ciąży między jej 12. a 22. tygodniem do jednej pozycji. Lekarze w państwowych placówkach będą mogli dokonywać aborcji tylko wówczas, jeśli
ciąża powstała na skutek gwałtu.
Do 12. tygodnia ciążę usuwa się w Rosji praktycznie "na żądanie". Późniejsze aborcje wykonywało się dotąd z kilku określonych powodów. Było to ograniczenie lub pozbawienie kobiety praw rodzicielskich, jej aresztowanie bądź skazanie na więzienie, śmierć lub uwięzienie ojca dziecka albo jego ciężka choroba.
Do 1996 r. ta lista była jeszcze dłuższa. Zgodę na późną aborcję dostawały wielodzietne matki, kobiety żyjące w trudnych warunkach mieszkaniowych, mało zarabiające, a także te, które w czasie ciąży rozwiodły się z mężami.
Przerywanie ciąży jest w Rosji powszechne i uważane za najbardziej dostępny środek regulacji urodzin. Rosjanki opowiadają, że kiedy zgłaszają się do ginekologa, informując go, że spodziewają się dziecka, pierwszym, co słyszą, jest pytanie: - Będziemy usuwać?
Według oficjalnej statystyki dziś 40 proc. ciąż kończy się aborcją. Eksperci uważają jednak, że te dane nie odzwierciedlają rzeczywistości, bo wiele zabiegów wykonuje się półlegalnie - u "babek".
Zdaniem prof. Ludmiły Rżanicynej z Instytutu Ekonomiki Rosyjskiej Akademii Nauk
Ministerstwo Zdrowia podjęło decyzję w trosce o zdrowie Rosjanek, ale w praktyce im tylko zaszkodzi. Kobiety i tak będą dokonywać późnych aborcji, tyle że w znacznie gorszych niż w placówkach państwowej służby zdrowia warunkach, bo w podziemiu aborcyjnym. - Każdy zakaz zmusza ludzi do szukania sposobu obchodzenia go. Kobieta ciężarna może stracić żywiciela rodziny i po 12. tygodniu ciąży. Jej mąż może stać się inwalidą, trafić do więzienia, stracić
pracę. Rodzina może okazać się bezdomna - wylicza Rżanicyna.
Zaostrzenie przepisów o zezwalaniu na przerywanie ciąży jest elementem polityki demograficznej władz starających się wszelkimi sposobami zwiększyć liczbę Rosjan. Te wysiłki dużo kosztują. Na przykład każdą kobietę, która urodzi drugie i następne
dziecko, państwo obdarowuje tak zwanym kapitałem macierzyńskim, czyli becikowym w wysokości około 32 tys. zł.
Władimir Putin obiecał kilka dni temu, że rodzina, w której pojawi się trzecie dziecko, będzie przez trzy lata dostawać zasiłek pokrywający koszty jego utrzymania.
Ta polityka nie przynosi jednak oczekiwanych skutków. Liczba Rosjan wciąż maleje. I jak oblicza sam premier, jeśli te tendencje się nie zmienią, w 2050 r. Rosja będzie liczyć 107 mln ludzi - o 36 mln mniej niż dziś.