http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Antypapieski spisek? Watykan zaprzecza

Mateusz Szaniewski
2012-02-14, ostatnia aktualizacja 2012-02-14 14:11

Od kilku dni Watykanem wstrząsa kolejny skandal: włoska prasa opublikowała dokumenty, z których wynika, że był planowany spisek na życie Benedykta XVI, a jego następcą miał zostać arcybiskup Mediolanu. - To brednie - mówi rzecznik Watykanu.


Fot. Gregorio Borgia AP
Czarnym charakterem w tej historii jest Paolo Romeo, arcybiskup Palermo, czyli stolicy Sycylii, który w listopadzie 2011 r. pojechał do Chin. Tam, na spotkaniu z włoskimi biznesmenami i chińskimi hierarchami kościelnymi, rozwiązał mu się język. Mówił, że w ciągu najbliższych dwunastu miesięcy papież Benedykt XVI zginie. Jego następca rzekomo został już wybrany - będzie nim arcybiskup Mediolanu Angelo Scola. W ten sposób głową Kościoła znowu zostanie Włoch - po Polaku Janie Pawle II i Niemcu Benedykcie XVI.

Słowa arcybiskupa Romeo pewnie przeszłyby bez echa, ale uczestników listopadowego spotkania zaniepokoiła "niezwykła pewność" z jaką mówił o śmierci papieża. Uznali, że jest to dowód na istnienie spisku, który ma zabić Benedykta XVI. I postanowili sprawę zgłosić przełożonym Romeo. Specjalną, oznaczoną klauzulą najwyższej tajności notatkę przekazał papieżowi pod koniec roku kolumbijski kardynał Dario Castrillon Hoyos.

Nie wiadomo, czy władze Watykanu uznały zagrożenie za poważne, czy chodziło o niesubordynację arcybiskupa, ale w sprawie raportu zostało wszczęte wewnętrzne śledztwo. Żeby zabezpieczyć się przed przeciekami do prasy, raport o "Mordkomplott", czyli zabójczym spisku, został napisany po niemiecku.

Mimo klauzuli tajności, raportu nie udało się utrzymać w tajemnicy. W zeszły piątek dziennik "Il Fatto Quotidiano" na pierwszej stronie opublikował artykuł "Spisek przeciwko papieżowi - umrze za 12 miesięcy". Sprawę podjęły też pozostałe media włoskie i niemieckie.

Dementi z Watykanu przyszło jeszcze tego samego dnia. - To tak nieprawdziwe, że nawet nie trzeba o tym dyskutować - zaprzeczał sam kardynał Romeo. Wtórował mu rzecznik Kościoła Federico Lombardi, który sprawy nie chciał komentować, bo "jest oderwana od rzeczywistości". Ale nie zaprzeczył, że notatka ze spotkania istnieje.

W poniedziałek wieczorem Lombardi opublikował na stronie włoskiego radia długie oświadczenie, w którym skupił się przede wszystkim na przeciekach tajnych dokumentów do prasy. - To smutne, że nasze wewnętrzne dokumenty są przekazywane przez nielojalnych ludzi. Stany Zjednoczone miały swoje przecieki Wikileaks, my mamy Watykan-leaks ("leak" to po angielsku przeciek).

Włoscy komentatorzy uważają, że cała sprawa to wewnętrzna walka kościelnych hierarchów o władzę. Chodzi przede wszystkim o pozbycie się Tarcisio Bertone, sekretarza stanu i drugiej najważniejszej po Benedykcie XVI osoby w Watykanie. Bertone jest od dawna krytykowany przez część ekspertów i samych księży za złe zarządzanie Watykanem i zbyt konserwatywne poglądy.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 6
  • 1
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':