Bunt dobiegł końca, gdy okupujący parlament stanu Bahia policjanci uznali, że lada chwila mogą zostać zbrojnie zaatakowani. Wcześniej rząd ogłosił, że strajk jest nielegalny i wydał nakaz aresztowania jego 12 przywódców. Rozmowy z władzami stanu załamały się, gdy odmówiono amnestii dla przywódców strajku.
Kiedy otaczający parlament żołnierze armii federalnej odcięli protestującym prąd, wodę i dostawy żywności, zapachniało rozlewem krwi. Ostatecznie do szturmu komandosów nie doszło i w czwartek rano 240 policjantów, nie stawiając oporu, wyszło z budynku, który okupowali od 31 stycznia. Dwóch głównych przywódców odwieziono do aresztu.
Jednak okupacja parlamentu w Salvadorze nie zakończyła się zupełną klęską policjantów. Rząd, który najpierw odmawiał rozmów, zgodził się na rokowania pod naciskiem potężnego strajku, do którego w całym stanie przystąpiła co najmniej jedna trzecia z 31 tys. funkcjonariuszy. Gdy wycofali się z ulic, w Salvadorze, jednym z najniebezpieczniejszych miast Brazylii, liczba zabójstw wzrosła o 130 proc. W ciągu pierwszego tygodnia strajku w mieście zginęły 143 osoby. Przerażeni właściciele zamykali sklepy, bary,
restauracje, biura i firmy, ulice się wyludniły.
Rząd przeraził się, że strajk zagrozi, drugiemu po Rio de Janeiro pod względem rozmachu karnawałowi, który rozpoczyna się 17 lutego, przyciągając tysiące uczestników i turystów z zagranicy. Poradził władzom Bahii, by rozmawiały ze strajkującymi także dlatego, że niezadowolenie policji z warunków
pracy i zarobków jest w Brazylii powszechne. Na wieść o buncie w Salwadorze także funkcjonariusze z Rio de Janeiro i kilku innych stanów zapowiedzieli protesty.
Policja jest w Brazylii kiepsko i bardzo nierówno opłacana. Płaca minimalna w biednym i niebezpiecznym stanie Bahia wynosi ok. 300 dol., a średnia stawka dla oficerów sięga 1,2 tys. W stołecznej Brasilii, gdzie przestępczość jest bardzo niska, ale gdzie mają siedzibę władze federalne, oficerowie i szeregowi policjanci zarabiają dwa razy więcej.
Funkcjonariusze nie żyją jedynie z państwowej pensji. W policji pracują na przemian przez dobę i dwie następne mają wolne. Dorabiają wtedy jako
ochroniarze firm, supermarketów czy nawet prywatnych osób.
W Salvadorze policja nie jest w stanie zapewnić bezpieczeństwa nie tylko w wielu biednych dzielnicach, ale nawet w zabytkowym centrum odwiedzanym przez tłumy turystów. Chroni tylko główne ulice, przy których stoją hotele, eleganckie sklepy i restauracje. Zagranicznych gości sami mieszkańcy i policjanci ostrzegają przed zapuszczaniem się w boczne uliczki i osiedla, bo grozi im napad i rabunek.
Ostatecznie władze Bahii zgodziły się na podwyżki płac, od razu o mniej więcej 6,5 proc., choć policjanci żądali znacznie więcej. Dalsze podwyżki zapowiedziano na kolejne lata.
Brazylia stoi przed problemem zapewnienia bezpieczeństwa w czasie dwóch wielkich imprez sportowych - mistrzostw świata w piłce nożnej w 2014 i letniej olimpiady w 2016 roku. Rządy federalny i stanowe muszą nie tylko zwiększyć liczbę policjantów, ale i radykalnie zreformować system pracy oraz podnieść płace.