http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Słynny hiszpański sędzia skazany za 'praktyki godne reżimów totalitarnych'

Maciej Stasiński
2012-02-09, ostatnia aktualizacja 2012-02-10 02:08

Słynny hiszpański sędzia śledczy Baltasar Garzón został w czwartek skazany za przekroczenie władzy sędziowskiej. Jego błyskotliwa kariera się skończyła

Baltasar Garzon
Fot. ANDREA COMAS REUTERS
Baltasar Garzon
ZOBACZ TAKŻE
Sławy zazdrościli mu koledzy po fachu na całym świecie. Jego głośne śledztwa - wszczynane na podstawie prawa międzynarodowego i powszechnego wymiaru sprawiedliwości - dotyczyły zbrodni przeciw ludzkości popełnianych przez dyktatorów i ich podwładnych. Wzbudzały uznanie i zachwyty obrońców praw człowieka i lewicy, a ściągały nań gromy prawicy i obrońców narodowej suwerenności. Ale takiego upadku nie spodziewali się nawet jego wrogowie.

Sąd najwyższy w Madrycie w siedmioosobowym składzie skazał w czwartek Garzóna jednogłośnie na 11 lat zakazu wykonywania zawodu za nadużycie władzy i pogwałcenie prawa oskarżonych do obrony w zwykłej sprawie kryminalnej o korupcję.

Prowadząc śledztwo w sprawie korupcji wysokich urzędników regionalnego rządu w Walencji, Garzón w 2009 r. założył podsłuchy dwóm aresztowanym biznesmenom (podejrzewanym o wręczanie łapówek w celu zdobycia rządowych kontraktów), by poznać treść ich rozmów z adwokatami. Uważał, że na polecenie oskarżonych obrońcy mataczą, tzn. zacierają ślady przestępstw, oraz porozumiewają się z podejrzanymi politykami regionalnego rządu.

Prawo hiszpańskie pozwala na podsłuchiwanie oskarżonych i ich obrońców w sprawach o terroryzm, ale w innych nie wypowiada się wyraźnie. Sąd uznał postępowanie Garzóna za nielegalne, zarzucił mu "drastyczne i nieuprawnione pogwałcenie konstytucyjnego prawa do obrony" oraz stosowanie "praktyk godnych reżimów totalitarnych". - Polegają one na założeniu, iż w celu uzyskania informacji, które mogą interesować państwo, wolno pominąć konstytucyjnie gwarantowane prawa obywatelskie, czyniąc z nich puste slogany - uznali sędziowie.

Ich zdaniem Garzón kierował się zwykłymi podejrzeniami i nie miał żadnych dowodów na to, że obrońcy oskarżonych popełniali przestępstwo. - Nie jest to zatem błędna interpretacja prawa, ale postępowanie arbitralne, pozbawione podstaw i niszczące prawną konstrukcję procesu karnego jako procesu sprawiedliwego.

Wyrok jest prawomocny i nie można się od niego odwołać. Oznacza praktycznie koniec kariery 56-letniego Garzóna. Ten po ogłoszeniu wyroku opuścił gmach sądu bez słowa. Jego obrońca oświadczył, że jest załamany.

Ale czeka go jeszcze jeden wyrok - w drugim, zakończonym przedwczoraj procesie. Tym razem został oskarżony o świadome nadużycia w sprawie o ściganie zbrodni dyktatury frankistowskiej w Hiszpanii w latach wojny domowej 1936-39 i po jej zakończeniu. Skrajnie prawicowe stowarzyszenia pielęgnujące pamięć gen. Franco zarzuciły mu, że nie miał prawa wszczynać śledztwa, bo wszystkie zbrodnie dyktatury zostały objęte amnestią w 1977 r. albo przedawnione, a winni i tak już dawno nie żyją.

Garzón bronił się, że skrytobójcze mordy co najmniej 118 tys. osób pochowanych w anonimowych i nigdy nieodnalezionych grobach w rozumieniu prawa międzynarodowego były zbrodniami przeciw ludzkości, które nie ulegają przedawnieniu, nie obejmuje ich też amnestia. Dowodził również, że w przypadku zaginięcia ofiar bez wieści według hiszpańskiego prawa przestępstwo trwa, dopóki zwłoki nie zostaną odnalezione.

Podobne argumenty zastosował wcześniej, prowadząc śledztwa w sprawie zbrodni dyktatur wojskowych w Argentynie i Chile. Jego międzynarodowy list gończy doprowadził do aresztowania chilijskiego generała Augusto Pinocheta w Londynie w 1998 r. oraz skazania kilku oprawców junty argentyńskiej w Hiszpanii.

W obronie Baltasara Garzóna stają obrońcy praw człowieka na całym świecie domagający się rozliczenia zbrodni dyktatur i odrzucenia narodowych immunitetów polityków w imię sprawiedliwości uniwersalnej.

Obrońcy dyktatur oraz zwolennicy wymiaru sprawiedliwości ograniczonego do państw narodowych potępiają go jako lewaka i gwiazdora naginającego prawo do własnych przekonań.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • 17 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    13 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':