To wydarzenie bez precedensu w historii Kościoła. Na czterodniowe i zamknięte dla mediów sympozjum "Ku uleczeniu i odnowie", które zorganizowały jezuicki
uniwersytet Gregorianum oraz kuria rzymska, przyjechało blisko dwustu biskupów, przełożonych zakonnych, psychologów i ofiar księży pedofilów.
"Leczenie ofiar nadużyć musi być we wspólnocie chrześcijańskiej sprawą najwyższej wagi i musi iść w parze z głęboką odnową Kościoła na każdym poziomie" - napisał do uczestników
papież Benedykt XVI.
Biskupów poproszono, by wcześniej spotkali się z ludźmi skrzywdzonymi przez przestępców w sutannach. - Słuchanie ofiar to podstawowy środek uleczenia. I zapobiegania powtarzaniu się pedofilskich dramatów w Kościele - podkreślał psychoterapeuta ojciec Hans Zollner.
Kongregacja Nauki Wiary zażądała w zeszłym roku od wszystkich episkopatów świata, by do maja 2012 r. opracowały własne instrukcje, jak postępować z podejrzeniami o pedofilię, oskarżonymi księżmi oraz ich ofiarami. Te zalecenia, o których biskupi będą dyskutować w Gregorianum, muszą być zgodne z prawem cywilnym poszczególnych krajów.
- Tam, gdzie organy ścigania poproszą o współpracę w śledztwie, tam nie można tego odmówić. Natomiast co do sposobu składania doniesienia o przestępstwie, to prawodawstwa różnych krajów różnią się od siebie - mówił niedawno ks. Scicluna, watykański "prokurator" w postępowaniach pedofilskich.
Watykanista Bernard Lecomte w niedawno opublikowanej książce "Les derniers secrets du Vatican" opisuje - powołując się na źródła w kurii rzymskiej - jak kard. Joseph Ratzinger już od lat 80. XX w. namawiał do zreformowania przepisów, tak by przyspieszyć postępowania w sprawie pedofilii. Jego pomysły były utrącane przez innych hierarchów, a
Jana Pawła II długo miała cechować nieufność wobec takich zarzutów. Jak pisze Lecomte, polskiemu
papieżowi kojarzyły się one z brudnymi metodami dyskredytowania Kościoła przez komunistyczną bezpiekę.
Ostatecznie
Jan Paweł II w 2001 r. przekazał postępowania w sprawie pedofilii w wyłączne kompetencje kierowanej przez kard. Ratzingera Kongregacji Nauki Wiary. Uzyskała ona prawo do odsuwania podejrzanych księży od pracy duszpasterskiej (lub wszystkich obowiązków kapłańskich) przed zakończeniem pełnego procesu kanonicznego, który może zabrać wiele lat.
Wiele episkopatów w Europie Zachodniej oraz w USA pod naciskiem opinii publicznej wzięło się do reformy zasad walki z pedofilią i jej tuszowaniem. Jednak - jak niedawno powiedział ks. Scicluna - problem kościelnej kultury milczenia nadal jest silny m.in. w Azji.
- Zaczęłam mieć problemy z wiarą nie po wykorzystaniu przez szpitalnego kapelana z Dublina, lecz dopiero po spotkaniu z wikarymi i biskupem w latach 90., którym opowiedziałam o tym już jako dorosła osoba. Mówili, żebym zapomniała albo nie psuła reputacji tego księdza - wspomniała Marie Collins gwałcona jako 13-letnia dziewczyna. Collins przyjęła zaproszenie do Gregorianum.
Nie zaproszono jednak organizacji walczących o prawa ofiar, które zarzucają Benedyktowi XVI, że wielu najwyższych kościelnych hierarchów uniknęło odpowiedzialności, choć mieli świadomie tuszować przestępstwa (lub wspierać taką taktykę) w trosce o dobre imię Kościoła. W Watykanie za immunitetem dyplomatycznym wciąż kryje się choćby amerykański kard. Bernard Law, który wyjechał z USA w środku śledztwa w sprawie tuszowania przestępstw jego podwładnych.
- Całe to sympozjum to zabieg public relations. Teatr. Tymczasem ja nadal wpadam w panikę, kiedy poczuję mieszankę zapachu whisky, kadzidła i potu - mówi Sue Cox z organizacji Survivors Voice niezaproszonej do Gregorianum.
Sam Benedykt XVI wielokrotnie przepraszał za pedofilię w Kościele. Pod jego wpływem biskupi w Irlandii, Niemczech, Belgii i Holandii zaczęli - przy udziale niezależnych ekspertów - rozliczać się z czarną przeszłością z ostatnich dekad.
Kolejny gest mają dziś wykonać przedstawiciele siedmiu zakonów - podczas nabożeństwa w ramach konferencji w Gregorianum poproszą o przebaczenie.