http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Merkozy pije sobie z dzióbka

bart
2012-02-07, ostatnia aktualizacja 2012-02-07 08:38

- Francja i Niemcy nie chcą rywalizować, tylko się ze sobą zrastać - przekonywali kanclerz Angela Merkel i prezydent Nicolas Sarkozy w wspólnym wywiadzie telewizyjnym

Angela Merkel i Nicolas Sarkozy w Pałacu Elizejskim w Paryżu
Fot. Michel Euler AP
Angela Merkel i Nicolas Sarkozy w Pałacu Elizejskim w Paryżu
SERWISY
Aż trudno uwierzyć, że jeszcze kilka miesięcy temu prasa po obu stronach Renu pisała, że niesnaski między Merkel, a Sarkozym (duet prasa ochrzciła mianem Merkozy'ego) raz po raz sięgają zenitu. W wspólnym wywiadzie, który w poniedziałek wieczorem wyemitował niemiecki ZDF i francuska France 2 niemiecka kanclerz i francuski prezydent dosłownie pili sobie z dzióbków. W bogato zdobionym salonie Murat w paryskim Pałacu Elizejskim, Sarkozy mówił Merkel, że ją podziwia, a Merkel zapewniała go o przyjaźni i zaufaniu.

Francuski prezydent zaprzeczał powszechnej w dzisiejszej Europie tezie o dominacji Niemiec na kontynencie. - W czasach, gdy Europa stoi na krawędzi kryzysu potrzebujemy pełnego sojuszu Francji i Niemiec. My szukamy rozwiązań i kompromisów, nie zważamy na to kto podczas negocjacji przegrywa, kto wygrywa - zapewniał Sarkozy. A Merkel dodawała, że kraje wręcz uczą się od siebie: Sarkozy ostatnio zapowiedział, że będzie reformować kraj na niemiecki wzór, a Merkel chwaliła francuską politykę prorodzinną.

Ich recepta na kryzys to zrastanie się Francji i Niemiec - wówczas kraje będą w stanie przeciwstawić się potędze gospodarczej Chin czy Brazylii. - Francja sama nie wygra. Niemcy też same nie wygrają. Wygramy, gdy będziemy ze sobą współpracować, gdy się do siebie dopasujemy - podkreślał Sarkozy. A konieczność francusko-niemieckiej współpracy to wniosek, jakie obydwoje przywódcy wyciągają z tragicznej przeszłości. - To dziedzictwo de Gaulle'a i Adenauera - podkreślali.

Sarkozy wyjaśniał, że razem Merkel robi wszystko, by nie dopuścić do bankructwa Grecji, bo miałoby to straszliwe skutki polityczne i gospodarcze. A Merkel musiała się tłumaczyć z tego, że planuje wziąć udział w tegorocznej francuskiej kampanii prezydenckiej i poprze w niej Sarkozy'ego. - Nie widzę w tym nic niezwykłego. Prezydent Sarkozy wspierał mnie, ja wspieram jego. To normalne w naszej rodzinie partii politycznych (CDU Merkel i UMP Sarkozy'ego należą do Europejskiej Partii Ludowej) - mówiła.

Na pytanie dlaczego nie chce przyjąć w Berlinie głównego rywala Sarkozy'ego - kandydata socjalistów Francoisa Hollande'a, którem sondaże ciągle wróżą zwycięstwo, odpowiedziała, że ma ważniejsze rzeczy na głowie.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 5 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':