- Jest to właściwy moment na poważne decyzje polityczne - powiedział Boc po poniedziałkowym posiedzeniu gabinetu, na którym złożył swój urząd.
W Rumunii od prawie czterech tygodni trwają protesty przeciwko rządowemu programowi oszczędności, organizowane m.in. przez opozycyjną Unię Socjalliberalną (USL). Polityka radykalnych cięć znacznie obniżyła standard życia Rumunów. M.in. o jedną czwartą zredukowano płace w sektorze publicznym i podniesiono podatki. Do pogorszenia nastrojów w społeczeństwie przyczyniła się także powszechna korupcja.
W listopadzie kraj czekają
wybory parlamentarne. Przywódca lewicowej USL Victor Ponta chciałby, by odbyły się one jak najszybciej. Jego partia ma teraz w sondażach 50-procentowe poparcie, a rządząca centrowa Partia Demokratyczno-Liberalna (PD-L) - jedynie 20 proc.
Nowym premierem prezydent Traian Basescu mianował dotychczasowego szefa wywiadu, Mihaia Razvan Ungureanu.
W 2009 r. pogrążona w recesji
Rumunia pożyczyła 20 mld euro od
MFW, Unii Europejskiej i Banku Światowego, by móc wypłacać
wynagrodzenia w sektorze publicznym i emerytury. W zamian zobowiązała się do realizacji programu oszczędnościowego.