http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Syryjski Homs pod ostrzałem

Reuters, PAP, ala
2012-02-06, ostatnia aktualizacja 2012-02-06 10:19

Co najmniej 50 osób zginęło w ataku wojsk prezydenta Baszara el-Asada na kilka dzielnic miasta Homs w zachodniej części Syrii

Kondukt pogrzebowy demonstranta zabitego w pobliżu miasta Homs. Zdjęcie zostało udostępnione w niedzielę
Fot. HANDOUT REUTERS
Kondukt pogrzebowy demonstranta zabitego w pobliżu miasta Homs. Zdjęcie zostało...
- Ostrzał miasta zaczął się w poniedziałek o szóstej rano. Ofiary śmiertelne to głównie cywile, jest też wielu rannych - mówi Catherine al-Talli z Syryjskiej Rady Narodowej. - Reżim czuje się bezkarny i stosuje wobec ludności wszelką możliwą przemoc.

Rada Narodowa skupia lokalne komitety koordynacyjne walczące z siłami Asada i reprezentuje większość opozycji. Homs zaś jest jednym z głównych ośrodków antyreżimowej rewolty.

W relacji na żywo arabska telewizja satelitarna pokazała kłęby dymu unoszące się nad miastem, słychać też było odgłosy eksplozji. Bombardowanie rozpoczęło się w tym samym czasie, gdy z minaretów rozległy się modlitwy.

Poniedziałkowy atak wygląda na najgwałtowniejszy w ostatnich dniach. Użyto rakiet i artylerii.

W dzielnicy Bab Amro został uszkodzony rurociąg, którym płynie do rafinerii w Homsie ropa naftowa wydobywana ze złóż Rumailan na wschodzie.

Agencja Reutera ocenia, że zasięg ataku był szerszy niż w nocy z piątku na sobotę, kiedy czołgi i artyleria przypuściły szturm na Homs (według syryjskich działaczy zginęło wówczas ponad 230 osób, a 700 zostało rannych).

To najkrwawsze wydarzenia w historii trwającego niemal od roku powstaniu przeciwko Asadowi. Szacuje się, że w sumie pochłonęło ono blisko 6 tys. ofiar.

Władze zaprzeczają, że Homs ostrzelała armia. Ich zdaniem za przemoc odpowiedzialne są "zbrojne grupy terrorystyczne", które chciały wpłynąć na wynik sobotniego głosowania w Radzie Bezpieczeństwa ONZ. Rada zajmowała się projektem rezolucji potępiającej przemoc w Syrii i wzywającej do demokratycznych zmian. Przyjęcie dokumentu zablokowały Rosja i Chiny korzystając z prawa weta. Jutro w Damaszku ma się zjawić szef rosyjskiego MSZ Siergiej Ławrow.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':