Latem ubiegłego roku, czyli już w trakcie pobytu w więzieniu, Bandarenka przeszedł operację kręgosłupa. Po niej z trudem się poruszał, ale władze obiecały, że nie będzie zmuszany do
pracy i że stworzą mu w łagrze możliwości do rehabilitacji.
Początkowo tak było, ale kilka tygodni temu nagle zaostrzono mu warunki odbywania kary. "Powróciły najczarniejsze dni" - napisał Bandarenka w jednym z listów do żony. W sobotę małżonkowie krótko rozmawiali przez telefon i wtedy Bandarenka powiedział, że podpisał podanie o łaskę. - Zabrano mu kule i ortopedyczne obuwie, zmuszono do pracy, nie udzielano należytej pomocy lekarskiej - tłumaczy "Gazecie" Wolga Bandarenka.
Według niej mąż wprawdzie jest w stanie poruszać się bez kul, ale w każdej chwili może upaść, bo po operacji lewa stopa wciąż nie odzyskała pełnej sprawności. W dodatku nakaz pracy i zakaz leżenia w ciągu dnia sprawiały, że stan zdrowia Bandarenki pogarszał się.
Wolga Bandarenka: - 1 lutego mąż podpisał podanie o łaskę. Już następnego dnia zwrócono mu kule, ortopedyczne buty i zwolniono z pracy.
- Władze świadomie stwarzają więźniom politycznym nieznośne warunki, by ci prosili Łukaszenkę o łaskę - podkreśla były więzień polityczny Aleksander Atroszczenkau, który we wrześniu został ułaskawiony przez prezydenta wraz z grupą innych więźniów, choć żadnego wniosku w tej sprawie nie wysłał.
- To, co robiono z Bandarenką, inaczej niż torturami nazwać nie można. Chorego człowieka świadomie próbowano zrobić inwalidą - podkreśla Atroszczenkau. - To sposób nie tylko na mszczenie się na więźniach politycznych, ale też zastraszanie społeczeństwa. Władze pokazują, jaki los czeka przeciwników Łukaszenki.
48-letni Bandarenka jest jednym z weteranów białoruskiej opozycji. W latach 90. był
dyrektorem finansowym niezależnego Radio 101,2 FM. Była to najpopularniejsza stacja w Mińsku, ale w sierpniu 1996 r. władze
radio zamknęły. Bandarenka włączył się wtedy w działalność opozycyjną - był jednym z twórców najpopularniejszej opozycyjnej witryny internetowej Karta-97 oraz opozycyjnego ruchu Europejska
Białoruś.
W grudniu 2010 r. kandydatem Europejskiej Białorusi na prezydenta został Andrej Sannikau, a Bandarenka był jednym z członków jego sztabu wyborczego. Podobnie jak większość liderów opozycji został aresztowany przez KGB 19 grudnia 2010 r., po brutalnym spacyfikowaniu przez służby specjalne wielkiego protestu w Mińsku przeciwko sfałszowaniu wyborów prezydenckich.
Bandarenka został oskarżono o udział w zamieszkach - jak władze nazywają demonstrację z 19 grudnia - i w kwietniu 2011 r. skazany na dwa lata łagru. Był w tym roku nominowany do przyznawanej przez
Parlament Europejski Nagrody im. Andrieja Sacharowa. Obecnie przebywa w łagrze w Mohylewie.
Ich też gnębi reżim Łukaszenki Aleś Michalewicz - jeden z opozycyjnych kandydatów na prezydenta, aresztowany przez KGB w nocy z 19 na 20 grudnia 2010 r. W więzieniu torturowany - zmuszany m.in. do stania nago w rozkroku, wykręcano mu też skute kajdankami ręce. W ten sposób zmuszono go do podpisania zobowiązania do współpracy z KGB. Po zwolnieniu opowiedział o tym na konferencji prasowej, a bojąc się zatrzymania, uciekł do Czech, gdzie dostał azyl polityczny.
Andrej Sannikau - opozycyjny kandydat na prezydenta skazany na 5,5 roku więzienia za „zorganizowanie antypaństwowych zamieszek”. W więzieniu torturowany, o czym opowiedział w trakcie procesu. Szef KGB gen. Wadzim Zajcau, który osobiście przesłuchiwał Sannikaua, groził mu zabiciem żony i sześcioletniego syna. 20 listopada 2011 r. napisał podanie do Łukaszenki o łaskę. Jak wyjaśnił żonie, zmuszono go do tego torturami i groźbą zabicia. Obecnie przebywa w łagrze pod Witebskiem.
Mikoła Statkiewicz - opozycyjny kandydat na prezydenta skazany na sześć lat za „zorganizowanie antypaństwowych zamieszek”. Torturowany w więzieniu śledczym KGB. Gdy w łagrze w Szkłowie konsekwentnie odrzucał propozycje napisania prośby o łaskę, władze pozbawiły go widzeń z żoną i adwokatem. W grudniu został przewieziony do więzienia o nadzwyczajnym rygorze w Mohylewie. W jakich warunkach tam przebywa, nie wiadomo - wciąż nie może widywać się z obrońcą i rodziną, a listy od niego nie dochodzą.
Uładzimir Kobiec - szef sztabu wyborczego Sannikaua. Aresztowany 21 grudnia 2010 r. i oskarżony o udział w „antypaństwowych zamieszkach”. W więzieniu KGB torturowany, został zwolniony po podpisaniu zobowiązania o współpracy. Ujawnił to we wrześniu 2011 r., kiedy uciekł na Litwę.
Mikałaj Autuchowicz - opozycjonista i biznesmen, skazany w maju 2010 r. na pięć lat więzienia za rzekome przechowywanie bez pozwolenia pięciu naboi. W grudniu zeszłego roku władze próbowały wsadzić go do celi z homoseksualistami, co oznacza spadek na dno więziennej hierarchii (taką osobę współwięźniowie mogą nawet katować). By tego uniknąć, podciął sobie żyły. Obecnie w więzieniu o nadzwyczajnym rygorze w Grodnie.