Przygotowany przez państwa Ligi Arabskiej projekt rezolucji ONZ potępiał krwawą rozprawę sił wiernych władzom w Damaszku z opozycją i wzywał prezydenta Baszara el-Asada do ustąpienia. Na szczycie Rady Bezpieczeństwa ONZ w Monachium trzynaście krajów zasiadających obecnie w Radzie zagłosowało "za" dokumentem, który popierał zaproponowaną przez Ligę Arabską propozycję zakończenia konfliktu. Ale dwaj stali członkowie Rady -
Chiny i
Rosja - były przeciw i powtórzyły weto z 5 października.
Wielka Brytania: "Haniebne weto" Rosji i Chin - To smutny dzień dla tej rady, dla wszystkich Syryjczyków i dla demokracji - powiedział francuski ambasador przy ONZ Gerard Araud. Mohammed Loulichki, ambasador marokański (
Maroko jest jedynym arabskim członkiem Rady Bezpieczeństwa obecnej kadencji) wyraził swój "wielki żal i rozczarowanie" tym, że Moskwa i Pekin połączyły siły. Jeszcze ostrzej wyraziła się brytyjska misja dyplomatyczna, która stwierdziła, że Rosja i Chiny "haniebnie zawetowały" rezolucję Rady. A amerykańska sekretarz stanu Hillary Clinton stwierdziła, że z Rosją nie da się współpracować.
- Miałam nadzieję, że możliwy jest, nawet w tym ostatnim momencie, jakiś kompromis w sprawie kilku kwestii, które poruszali Rosjanie. Zaoferowałam konstruktywną współpracę. Ale nie była ona możliwa - stwierdziła szefowa amerykańskiej dyplomacji.
Rosja broni reżimu Asada, bo ma w tym interes Rosja ogłosiła wcześniej, że przygotowany przez Maroko, a popierany przez państwa zachodnie projekt rezolucji jest absolutnie nie do przyjęcia. - Możemy osiągnąć porozumienie, jeśli członkowie Rady wykażą się ''konstruktywnym podejściem". Wciąż jest szansa na stworzenie wspólnego dokumentu - mówił rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow. Kreml od lat przyjaźni się z reżimem w Damaszku, sprzedaje mu broń i dzierżawi jedyną na Morzu Śródziemnym bazę marynarki.
Kilka dni temu do Tartusu przybiły dwa rosyjskie okręty wojenne, żeby "umocnić więzi przyjaźni między Rosją a Syrią".
Jednak na warunki stawiane przez Rosję nie godzili się Amerykanie. Rosja chciała przede wszystkim wprowadzić w tekst rezolucji takie zmiany, by jej przyjęcie nie umożliwiało interwencji zbrojnej w Syrii. - Rosyjskie poprawki do dokumentu ws. sankcji są nie do zaakceptowania - mówi z kolei amerykańska ambasador przy ONZ Susan Rice. Hillary Clinton mówiła później, że interwencja zbrojna w Syrii jest wykluczona.
Krwawy atak na Hims: kilkuset zabitych, kilkuset rannych Rada Bezpieczeństwa uchwaliła w tej sytuacji tylko jedno oświadczenie niższego szczebla, dotyczące syryjskiego kryzysu. Tymczasem w Syrii od roku trwają brutalnie tłumione protesty przeciwko reżimowi prezydenta Baszara el-Asada. Dziś rano, na kilkanaście godzin przed nadzwyczajnym posiedzeniem Rady Bezpieczeństwa ONZ, podczas którego ma zostać poddany pod głosowanie projekt rezolucji w sprawie Syrii, doszło do
ataku sił rządowych na centrum oporu przeciw władzy - miasto Hims.
W ostrzale zginęło kilkuset cywili: kobiet, mężczyzn i dzieci, kilkuset innych zostało rannych. Sytuacja w mieście jest bardzo zła, szpitale nie są w stanie pomóc poszkodowanym. Syryjska opozycja wystosowała dramatyczny apel o pomoc. Sytuacja na arenie międzynarodowej staje się coraz bardziej napięta.
Tunezja w proteście przeciw "krwawej masakrze" wydala syryjskiego ambasadora, aktywiści wzywają do okupowania placówek Syrii na całym świecie.