http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Wyznania młodego putinowca

Marcin Wojciechowski
2012-02-04, ostatnia aktualizacja 2012-02-03 20:15

Władze Moskwy organizują dziś wiec poparcia dla startującego w wyborach prezydenckich Władimira Putina, werbując zawodowych statystów. Opozycja zaś przemaszeruje przez centrum stolicy pod hasłem " O uczciwe wybory". Co o rosyjskiej polityce sądzi człowiek sukcesu?

Władimir Putin
Fot. Yana Lapikova AP
Władimir Putin
SERWISY
- Dostałem właśnie propozycję, by zostać asystentem wysokiego rangą członka rządu - opowiada mi znajomy moskwianin, 40-latek Sasza. - Byłbym blisko polityka, któremu wieszczą karierę - znam go od lat, z grubsza zgadzam się z nim i nawet lubię. Miałbym dostęp do władzy, zaszczytów, niezłych pieniędzy i kontaktów na całe życie. Ale skoro nic mi nie brakuje, po co pchać się na pierwszy plan? Zwłaszcza, że sytuacja w kraju niepewna...

Sasza ma instytut badawczy, robi ekspertyzy dla władz i klientów z zagranicy. Zaczynał od zera pod koniec lat 90., dziś jest najlepszy w branży. Ma wystawne biuro w prestiżowej dzielnicy Moskwy, działa w radzie społecznej przy jednym z ministerstw, pojawia się w mediach jako ekspert. Zagrał nawet w filmie doradcę prezydenta.

Poznałem go w latach 90. w czasach prezydenta Borysa Jelcyna. Rosja budowała demokrację i próbowała dołączyć do rodziny państw zachodnich. W mediach panowała wolność, w Dumie zasiadali liberałowie i zwolennicy zbliżenia z Zachodem.

Sasza mówił wtedy, że albo Rosja będzie imperium albo jej nie będzie. Że demokracja to dobre dla bogatych krajów zachodnich, ale nie dla Rosjan, którzy przeżyli tyle wstrząsów. Że Zachód doprowadził do upadku ZSRR, sztucznie zaniżając ceny ropy a potem oszukał Rosję obietnicami, iż NATO nie przyjmie państw dawnego Układu Warszawskiego. Że bombardował w latach 90. Serbów i ich prezydenta Slobodana Miloszevicia, a na innych dyktatorów przymyka oczy, bo są prozachodni, a w każdym razie nie krytykują USA.

Walczący o niepodległość Czeczeni to dla Saszy byli bandyci i separatyści. Wyśmiewał zachodnią wiarę w demokrację i prawa człowieka. Twierdził, że wszystko jest na sprzedaż, a zachodnie wartości to tylko kamuflaż Realpolitik.

Wszystko to stało się potem doktryną prezydenta Władimira Putina i budowanej przezeń "sterowanej demokracji".

A Sasza to nie żaden antyzachodni beton, lecz człowiek inteligentny, oczytany i znający kilka języków. Po studiach był na długim stypendium na Zachodzie. Twierdzi, że jego dziedzictwo to Europa.

- W polityce rosyjskiej najbardziej mnie drażni to, że wiem z góry, co kto powie i jak się zachowa - wyjaśnia Sasza. - Że wszystko jest powtarzalne i przewidywalne. Ale do opozycji się nie przyłączę, bo jest niepoważna. Już mieli swoje pięć minut w latach 90. I pokazali, co potrafią. Krytykują korupcję, a sami byli skorumpowani. Doprowadzili kraj do chaosu. Rządzili tak, że ludzie przyjęli Putina jak wybawienie. Lepszy zresztą młody i sprawny kagiebista niż zapijaczony Jelcyn.

Sasza, maturzysta z prowincjonalnego miasta na Syberii, wychowany przez samotną matkę, w 1990 r. dostał się do jednej z najbardziej prestiżowych uczelni Moskwy, kuźni elit. Sądził, że już w tym momencie był ustawiony na całe życie gdy nagle w roku 1991 Związek Radziecki upadł. - Musiałem sam zatroszczyć się o karierę. Od tamtego czasu czuję niechęć do polityki i nieufność wobec państwa - mówi. - Pewnie myślisz, że jestem współodpowiedzialny za to, że rządzi u nas Putin? Rozczaruję cię. Od 20 lat nie byłem na wyborach, ale teraz, tak, jestem gotów na niego zagłosować, by uchronić Rosję przed bałaganem.

Zdaniem Saszy gdy 4 marca Putin wygra nie przykręci śruby, bo powrót do brutalnych metod nie jest już możliwy. - Wyobraź sobie młodego zwolennika opozycji - wyjaśnia. - Co mu można dziś zrobić? Wyrzucisz studenta z uczelni, to pójdzie do prywatnej. Wylejesz barmana w hotelu miejskim, to zatrudni go restauracja prywatna. Tak, będą narastać protesty, bo ludzie mają coraz większe aspiracje a Rosja będzie się zmieniać, choć może nie tak szybko, jak chcą demonstranci. Szybkie zmiany już były i nic dobrego z nich nie wyszło. Ja jestem za takimi, które wprowadzaliby - po woli - chłodni technokraci, a nie znienawidzeni opozycjoniści.

Umarow wstrzyma ataki?

Przywódca rebeliantów na Kaukazie Północnym Doku Umarow oznajmił, że wstrzymuje ataki na ludność cywilną w Rosji, ponieważ nie popiera już ona premiera Władimira Putina, co może oznaczać, że nie akceptuje też jego polityki na Kaukazie. Moratorium "nie odnosi się do struktur politycznych i wojskowych państwa, które prowadzi wojnę". Umarow stanął na czele czeczeńskich rebeliantów w 2006 r. Ogłosił się "emirem Emiratu Kaukazu" i przyznał do zorganizowania wszystkich największych zamachów w Rosji w ostatnich latach.

Dla Gazety Nikołaj Pietrow , ekspert moskiewskiego Centrum Carnegie

Opozycja nie jest w stanie powstrzymać wyboru Władimira Putina, ale jej wpływy będą rosnąć, tak samo jak niezadowolenie społeczne. Putin będzie słabszym prezydentem niż w latach 2000-08. Ma do wyboru trzy scenariusze: fasadowej modernizacji, pogłębionej w stylu pierestrojki z lat 80. i miękkiego Stalina, czyli przykręcania śruby. Najbardziej prawdopodobny jest trzeci scenariusz, ale wywoła napięcia i protesty, które w końcu doprowadzą do zmian. Być może otoczenie Putina wreszcie podejmie decyzję, że obecny premier nie może już być gwarantem stabilności i wpływów. Sądzę nawet, że jego kadencja skończy się wcześniej niż oficjalne sześć lat.



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • 1
  • 33 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    15 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':