http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Francja karze scjentologów

Bartosz T. Wieliński
2012-02-03, ostatnia aktualizacja 2012-02-03 08:42

Kościół scjentologiczny to zorganizowana grupa przestępcza - uznał paryski sąd i skazał jego przywódców na więzienie w zawieszeniu, a organizację na 600 tys. euro grzywny. To może być początek rozprawy z sektą w całej Europie.

Szefowa francuskiej organizacji zwalczania sekt UNADFI Catherine Picard (na pierwszym planie w środku), w otoczeniu
prawników reprezentujących lub wspierających oskarżenie przed rozpoczęciem wczorajszego procesu
Fot. PIOTR SNUSS REUTERS
Szefowa francuskiej organizacji zwalczania sekt UNADFI Catherine Picard (na...
Najwyższą karę - dwa lat więzienia w zawieszeniu i grzywnę w wysokości 30 tys. euro - dostał główny przywódca scjentologów we Francji Alain Rosenberg. Na wyroki w zawieszeniu i grzywny skazani zostali też trzej inni liderzy sekty.

Gdy wczoraj przed południem paryski sąd apelacyjny odczytywał wyrok, na sali rozpraw nie było żadnego wyznawcy Kościoła scjentologicznego - działającej od pół wieku na całym świecie amerykańskiej sekty, która m.in. twierdzi, że w każdym człowieku drzemie duch z innej planety.

W listopadzie oskarżeni i ich adwokaci postanowili zbojkotować proces, bo ich zdaniem sąd zachowywał się jak trybunał inkwizycji. - Wątpimy w niezależność francuskich sądów. Będziemy domagać się kasacji tego niesprawiedliwego wyroku. O interwencję poprosimy też wysokiego przedstawiciela ONZ ds. ochrony praw człowieka - zapowiadali rzecznicy scjentologów.

Ich wściekłość budzi nie tylko drakońska 600-tys. grzywna, którą sąd wymierzył dwóm głównym instytucjom francuskiego Kościoła scjentologicznego: Celebrity Centre (instytucji, która zajmowała się rekrutacją znanych osób do sekty) i scjentologicznemu wydawnictwu.

Przede wszystkim sąd uznał sektę za zorganizowaną grupę przestępczą, która zajmowała się oszustwami. To olbrzymi cios w wizerunek scjentologów, którzy na całym świecie przy pomocy takich osobistości jak aktorzy Tom Cruise czy John Travolta przedstawiają się jako zbawcy ludzkości.

Informacje o tym, że sekta jest maszynką do zarabiania pieniędzy, które dzięki praniu mózgów wyciąga od wyznawców, pojawiały od lat. Ale dopiero teraz francuski sąd drugiej instancji, po prawdziwej batalii z adwokatami scjentologów, uznał, że tak jest w istocie.

- To historyczny wyrok - komentowała Catherine Picars, szefowa francuskiego centrum ds. walki z sektami UNADFI. - To początek końca scjentologów - mówił Olivier Morice, adwokat UNADFI.

Sprawy by nie było, gdyby milczenia nie przerwała Aude-Claire Malton. Czternaście lat temu wstąpiła ona do sekty, bo wolontariusze scjentologów obiecali jej, że sekta za pieniądze wyleczy ją z depresji. Na sesje terapeutyczne, książki, instrumenty mierzące poziom stresu oraz specjalne witaminy szybko wydała oszczędności życia - kilkadziesiąt tysięcy euro.

Sekta dała jej spokój dopiero wtedy, gdy nie miała już pieniędzy. Kobieta postanowiła walczyć w sądach. W 2009 r. paryska prokuratura, która dotarła do jeszcze kilku osób w podobnej sytuacji, oskarżyła przywództwo sekty i jej główne struktury.

Przy okazji procesów Francuzi dowiedzieli się np., że scjentolodzy bez konsultacji z lekarzami zalecali szkodliwe terapie witaminami, które kończyły się poważnymi powikłaniami. Albo że łowili ofiary za pomocą wysublimowanych testów psychologicznych. Pani Malton w ten sposób odsłoniła przed sektą wszystkie swoje słabe strony - np. to, że nie wierzy w siebie i jest podatna na manipulacje. Scjentolodzy z tej wiedzy zrobili bezwzględny użytek. Właśnie to sąd uznał za oszustwo.

Paryski sąd jako przestępczy napiętnował cały model działania Kościoła scjentologicznego na świecie. Podkreślał, że swoim wyznawcom robiła ona pranie mózgu, dzięki czemu wyciągała od nich pieniądze.

Chociaż sąd nie zakazał Kościołowi scjentologicznemu działania we Francji, to jeśli sekta będzie nadal działać tam w podobny jak dotychczas sposób, narazi się na kolejne problemy z prawem i w efekcie delegalizację. Morice ma też nadzieję, że francuski wyrok zachęci inne kraje w Europie do ostrzejszej rozprawy ze scjentologami.

Pierwsze reakcje już słychać. W Niemczech, gdzie sekta jako organizacja ekstremistyczna jest inwigilowana przez służby specjalne, a jej wyznawcy nie mogą pracować jako nauczyciele czy policjanci, szefowie MSW kilku landów zażądali jej delegalizacji.

Kościół scjentologiczny

W 1954 r. założył go (podobno dla żartu) pisarz science fiction Ron Hubbart jako religijną organizację non-profit. Dziś sekta ma 12 mln wyznawców w 150 krajach (we Francji - ok. 45 tys.), także w Polsce. Scjentolodzy wierzą, że w ludziach drzemią thetany, prehistoryczne duchy, które niegdyś przybyły na Ziemię. Każdy thetan przeżył już wiele żyć i żyć będzie ponownie po śmierci ciała. Każda osoba jest z natury dobra, ale zostaje "skażona" przez chwile cierpienia w swoim życiu. Prawdziwe jest to, co jest prawdziwe dla ciebie - żadne wierzenia nie są na nikim wymuszane jako "prawdziwe".

Scjentologowie twierdzą, że ich metody doradztwa duchowego mogą pomóc każdemu osiągnąć wyższy poziom duchowy i etyczny. Ostatecznym celem scjentologii jest przywrócenie duszy do jej naturalnego stanu całkowitej wolności, który da jej kontrolę nad materią, energią, czasem, przestrzenią, myślami, formą i życiem.

Władze USA uznały scjentologię za oficjalną religię i zwolniły z podatków. Co więcej, amerykański departament stanu co roku krytykuje m.in. Niemcy za to, że piętnując scjentologów, łamią swobody religijne. W USA kościół scjentologiczny ma ogromny majątek, szacowany na co najmniej setki milionów dolarów. Należący do sekty celebryci ofiarowują mu miliony dolarów.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 5
  • 1
  • 2
  • 42 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    49 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':