http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Zatonął prom pasażerski u wybrzeży Papui-Nowej Gwinei

pap, d
2012-02-02, ostatnia aktualizacja 2012-02-02 08:30

219 osób uratowano z promu, który zatonął w czwartek u wybrzeży Papui-Nowej Gwinei - poinformowały australijskie służby ratunkowe, które pomagają w koordynowaniu akcji. Na promie znajdowało się około 300 pasażerów.

Region, w którym doszło do katastrofy promu
fot. Sky News
Region, w którym doszło do katastrofy promu
W akcji ratunkowej uczestniczą cztery jednostki nawodne, dwa helikoptery i samoloty ratownicze.

Premier Australii Julia Gillard powiedziała wcześniej dziennikarzom, że wydaje się, iż jest wiele ofiar oraz, że Australia pomaga władzom Papui-Nowej Gwinei wobec "tej wielkiej tragedii".

Według kompanii żeglugowej Star Ships, kontakt z jednostką utracono w czwartek nad ranem podczas złych warunków atmosferycznych. Wkrótce potem załoga wysłała sygnał SOS. Na razie nie są znane przyczyny zatonięcia promu

Według mediów australijskich, prom "Rabaul Queen" płynął z portu Kimbe, na wyspie Nowa Brytania do Lae na wschodnim wybrzeżu Nowej Gwinei.

"Osiem jednostek jest na miejscu (katastrofy) i pięć zabrało na pokład rozbitków" - poinformowało australijskie ratownictwo okrętowe. - Na statkach jest 219 ocalałych".

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':