http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Irlandzka burza o polską bezrobotną

Mateusz Szaniewski
2012-02-01, ostatnia aktualizacja 2012-02-01 18:32

Opublikowany w zeszłym tygodniu w "Gazecie Wyborczej" reportaż o Polakach żyjących w Irlandii z zasiłków wywołał na wyspie gorącą dyskusję. Czołowy dziennik "Irish Independent" przetłumaczył go tak fatalnie i tendencyjnie, że w sprawę zaangażował się polski ambasador.

Polak w Irlandii: Zasiłek jest po to, żeby człowiek miał czas zastanowić się nad swoim życiem
Fot. Niall Carson PA Wire/Press Association Images
Polak w Irlandii: Zasiłek jest po to, żeby człowiek miał czas zastanowić się...
Główną bohaterką reportażu Katarzyny Brejwo "Polak w Irlandii. Kocham cię, bezrobocie" jest 36-letnia Magda. Polka od kilku lat mieszka na wyspie, wcześniej pracowała m.in. jako kelnerka. Od prawie dwóch lat jest na zasiłku dla bezrobotnych. Dziennikarce opowiada o swoim spokojnym życiu, spacerach nad oceanem, o tym jak chodzi na kursy i szkolenia, żeby przygotować się do założenia własnego przedsiębiorstwa.

Reportażem o Magdzie zainteresował się największy irlandzki dziennik "Irish Independent". Dwójka autorów, Greg Harkin i Norma Costello, w tekście "Polska kelnerka odchodzi z pracy dla "dobrego życia" na irlandzkim zasiłku" wielokrotnie cytuje Magdę. Problem w tym, że zdania, nie dość, że wyrwane z kontekstu, są w dodatku błędnie przetłumaczone.

Poniżej kilka przykładów "tłumaczenia":

GW: Magda robi masaż podstawowy, hawajski i hot stone, którego nauczyła się na darmowym kursie z urzędu pracy: gorące kamienie przesuwa się po plecach, aż zejdą wszystkie napięcia.

II: Magda (36) opisuje swoje życie na zasiłku w Donegal jako "hawajski masaż".



GW: Donegal, hrabstwo na północnym krańcu Irlandii, to dla jednych najpiękniejsze miejsce na świecie, dla innych - największe zadupie. Gdziekolwiek się rozejrzysz, zielone wzgórza i plaże po horyzont, jak na pocztówce.

II: Magda nie wyjawia w jakim mieście w hrabstwie Donegal mieszka, ale nazywa je zadupiem.



GW: Dzień zaczynam zawsze tak samo: idę na plażę zobaczyć wschód słońca. To mnie ładuje na resztę dnia. Kiedyś spałam do południa, teraz szkoda mi życia.

II: Czasem śpię do południa. Najbliższą plażę mam pięć minut stąd.




Podobnych "cytatów" w tekście irlandzkiego dziennika jest mnóstwo. Pomieszane są fakty, bohaterowie, nawet liczby. Wymowa jest jednoznaczna - leniwi Polacy przyjechali na Zieloną Wyspę, żeby dostatnio żyć na bezrobociu, utrzymywani przez walczących z kryzysem Irlandczyków. Potwierdza to cytowany przez gazetę laburzystowski senator Jimmy Harte, który mówi, że "Polka wykorzystała irlandzką gościnność". I proponuje, że kupi jej bilet z powrotem do Polski.

Artykuł natychmiast wywołał w internecie lawinę komentarzy, a na dziennikarzy "Independenta" spadły gromy. - Rano w radio wyjaśnili, że oryginalny tekst został źle przetłumaczony. Wychodzi na to, że to, co czytamy jest nieprawdziwe i rozdmuchane - komentuje pod tekstem Santhosam123. A theculchie pisze: - Wygląda na to, że Indo (popularne określenie dziennika) chciało przywalić obcokrajowcom przy okazji zwyczajowych artykułów przywalających naszemu systemowi opieki. Ale im się nie udało. Mamy problem z systemem opieki, ale to była obrzydliwa próba zwalenia winy na obcokrajowców.

W środę zainterweniował też polski ambasador w Irlandii Marcin Nawrot, który napisał list do redakcji "Independenta". "Chciałbym podkreślić, że autorzy artykułu używają faktów przedstawionych w polskim tekście w sposób wyjątkowo wyrywkowy i subiektywny. [...] Pomyłek dałoby się uniknąć, gdyby autorzy poprawnie przetłumaczyli tekst. [...] Znane jest zagrożenie antyimigranckimi nastrojami podczas trudnych czasów dla gospodarek. Mam nadzieje, że duża gazeta, taka jak "Irish Independent" jest tego świadoma i będzie uważnie sprawdzała fakty przed takimi potencjalnie zniesławiającymi artykułami" - napisał ambasador.

Sprawa wywołuje duże zainteresowanie irlandzkich i polskich dziennikarzy, którzy chcą porozmawiać z bohaterką reportażu. Magda ma jednak telefon wyłączony.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 4
  • 3
  • 33 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    33 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':