http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Pakistan wściekły za oskarżenia o wspieranie talibów

rim
2012-02-01, ostatnia aktualizacja 2012-02-01 08:28

To bzdury - tak Islamabad określił przecieki do prasy z przygotowanego przez NATO raportu, według którego pakistańskie służby specjalne pomagają afgańskim talibom walczyć z siłami zachodniej koalicji..

Płonący ciężarówki z zaopatrzeniem dla wojsk NATO w Afganistanie na pakistańskiej przełęczy Chajberskiej. Zdjęcie z października 2011 r.
Fot. REUTERS/ADREES LATIF
Płonący ciężarówki z zaopatrzeniem dla wojsk NATO w Afganistanie na...
- Raport nie jest dostępny, a przecieki nie są warte komentowania - bagatelizował sprawę rzecznik pakistańskiego MSZ.

Według prasowych przecieków dokument NATO oparty został na przesłuchaniach ponad 4 tys. pojmanych talibów i członków Al-Kaidy. Według niego wojskowy wywiad ISI jest "potajemnie zaangażowany" w wspieranie afgańskiej partyzantki. Ma m.in. sieć stron internetowych oraz szpiegów, dzięki którym dostarcza talibom strategiczne dane używane przez nich w operacjach przeciwko siłom zachodniej koalicji.

W dodatku ISI wciąż ma nadzór i manipuluje najważniejszymi przywódcami talibów, którzy uciekli z Afganistanu po inwazji USA na ten kraj w 2001 r. Od dawna tajemnicą poliszynela jest to, że emir talibów mułła Omar i jego pobratymcy przebywają gdzieś w Pakistanie.

Islamabad nie tylko wściekł się za przecieki z raportu NATO, ale od razu podkreślił, że to on prowadzi krwawą wojnę ze swoimi talibami na pograniczu z Afganistanem - ostatniej nocy wojsko zabiło tam ponad 20 ważnych partyzantów. Ci odpowiadają zamachami w niektórych miastach, atakując nie tylko koszary wojska czy posterunki policji, ale też urzędników. Przy okazji ginie wielu cywilów.

Od dawna zachodnie służby wywiadowcze twierdziły jednak, że nie przeszkadza to Pakistanowi - a przynajmniej ISI - nadal wspierać talibów w Afganistanie. Dzieje się tak z kilku powodów. Wychowani w szkołach koranicznych w Pakistanie talibowie jeszcze w latach 90. XX w. byli pod ochroną pakistańskiego wywiadu i władz, które chciały ustanowić w Kabulu przyjazny sobie rząd. Afganistan i Pakistan od dekad są bowiem lokalnymi rywalami, stosunki pomiędzy nimi zawsze były chłodne, do dziś nie mają uregulowanej prawnie granicy.

Islamabad liczy, że po wycofaniu wojsk zachodniej koalicji w 2014 r. uda mu się zainstalować w Afganistanie przyjazny sobie rząd. Dlatego był mocno zirytowany, gdy kilka tygodni temu USA ogłosiły, że talibowie zgodzili się utworzyć w Katarze quasi-ambasadę, dzięki której chcą uczestniczyć w afgańskich rozmowach pokojowych.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':