http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Francja. Król sztucznych piersi zwolniony z aresztu

Afp, dp
2012-01-27, ostatnia aktualizacja 2012-01-27 14:11

Francuska prokuratura postawiła wstępne zarzuty biznesmenowi, którego groźne dla zdrowia implanty piersi nosi kilkaset tysięcy kobiet. 72-letni Jean-Claude Mas odpowie za "nieumyślne ich zranienie". Grozi mu do trzech lat więzienia.

Ścigany przez policje producent implantów Jean-Claude Mas
Fot. REUTERS/HANDOUT
Ścigany przez policje producent implantów Jean-Claude Mas
Chodzi o implanty firmy PIP, które przez lata wszczepiane były kobietom nad Sekwaną i w wielu innych krajach świata, od Europy po Amerykę Południową i Australię. W 2010 roku inspektorzy wykryli, że wypełniano je silikonem przemysłowym, a nie tym do celów medycznych. Pękają więc o wiele częściej niż inne, być może są też rakotwórcze. Kobiety muszą je teraz usuwać. W kilku krajach trwa gorący spór o to, kto ma teraz ponieść koszta i czy państwo powinno sfinansować im nowe implanty.

Założyciela firmy zatrzymano w czwartek. Nazajutrz został zwolniony za kaucją 100 tys. euro. Ma zakaz opuszczania Francji i kontaktowania się z byłymi współpracownikami, z których kilku być może także zostanie oskarżonych. Odpowie za zranienie kobiet, a w osobnym procesie także za oszustwa.

Adwokatów ofiar najbardziej interesuje, co stało się z majątkiem firmy PIP i jej założyciela, z którego można by być wypłacać ewentualne odszkodowania. Ustalenie tego nie będzie proste. Mas już w 2010 roku przepisał luksusowy dom na swoją partnerkę. Właścicielem działającej na południu Francji firmy PIP były natomiast kolejno spółki z Luksemburga i amerykańskiego stanu Delaware. Prawnicy ofiar podejrzewają, że rejestrowano je na podstawione osoby, a właścicielem pozostawał Mas. Trzej mężczyźni, którzy formalnie byli ich szefami, już nie żyją. Jeden popełnił samobójstwo, drugi zmarł w tym samym mieszkaniu na skutek przedawkowania leków, a trzeci zabił się na motorze.



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':