Ogłoszony na weekendowym posiedzeniu w Kairze plan to kolejne ultimatum stawiane przez Ligę satrapie, który od marca krwawo tłumi protesty Syryjczyków i ignoruje kolejne wezwania świata arabskiego i Zachodu do wstrzymania przemocy i abdykacji.
Tym razem Arabowie, który już w listopadzie ukarali dyktatora zawieszeniem członkostwa w Lidze i sankcjami, dali mu dwa tygodnie na rozpoczęcie "poważnego dialogu z opozycją". Ma on polegać na oddaniu faktycznej władzy zastępcy prezydenta, stworzeniu rządu jedności narodowej i rozpisaniu przyspieszonych
wyborów parlamentarnych i prezydenckich. Plan zakłada też napisanie nowej konstytucji i przeprowadzenie referendum konstytucyjnego. - Chcemy pokojowej likwidacji syryjskiego reżimu, na wzór planu jemeńskiego - tłumaczył szef katarskiego
MSZ Hamad ibn Dżasim II.
To zaskakujący optymizm świadczący raczej o tym, że Liga nie wie, co dalej zrobić z Syrią, gdzie od marca według ONZ zginęło ponad 5 tys. osób. Do tej pory syryjski dyktator nie chciał nawet słyszeć o oddaniu władzy, także teraz zdecydowanie odrzucił propozycję wstrzymania przemocy. - Plan Ligi to mieszanie się w wewnętrzne sprawy Syrii i część obcego spisku, który ma nam odebrać suwerenność - oświadczył rząd.
Syryjska opozycja potwierdza, że nie ma szans na realizację planu Ligi, a dwutygodniowe ultimatum oznacza więcej czasu dla Asada. - Syryjczycy nie wierzą już, że Liga jest w stanie powstrzymać rozlew krwi - napisała w oświadczeniu grupa Lokalne Komitety Koordynacyjne, która organizuje antyrządowe protesty.
N razie Liga nie chce przyznać, że nie ma pomysłu na przyszłość Syrii. Także w weekend ogłosiła, że przedłuży misję obserwacyjną w Syrii i zwiększy liczbę obserwatorów. Według syryjskiej opozycji misja to farsa, bo obserwatorzy trafiają tylko tam, gdzie rząd chce ich zabrać. Poza tym Asad niezbyt przejmuje się ich obecnością - od końca grudnia, kiedy przyjechali do kraju, zginęło tam kilkaset osób. W poniedziałek swoich obserwatorów wycofała Arabia Saudyjska. - Syryjski rząd nie szanuje porozumienia z Ligą, dlatego ich dalsza misja nie ma sensu - ogłosił rząd w Rijadzie, jeszcze bardziej osłabiając misję. Bezradni wobec dyktatora Arabowie zapowiadają, że jeśli Asad nie zrealizuje ich planu, zwrócą się po pomoc do Rady Bezpieczeństwa ONZ. Jednak także to niewiele da - Rada od miesięcy nie jest w stanie uchwalić wymierzonej w Asada rezolucji, z powodu oporu Rosji i Chin. Rosjanie, którzy twierdzą, że za rozlew krwi w równym stopniu odpowiada dyktator, jak i opozycja, nadal na potęgę handlują z Asadem. W poniedziałek ogłosili, że sprzedali Syryjczykom 36 myśliwców.