Associated Press jako pierwsza zachodnia agencja prasowa otworzyła w poniedziałek swoje biuro w Pjongjangu. Jej dziennikarze będą wysyłać teksty, filmy i zdjęcia z niedostępnego dotąd dla światowych mediów kraju.
Fot. AP
Mieszkańcy Pjongjangu żegnają Kim Dzong Ila na stołecznym placu Kim Ir Sena (22...
Otwarcie biura to efekt prawie roku negocjacji między szefem AP Tomem Curleyem a zarządem państwowej Koreańskiej Centralnej Agencji Informacyjnej. To właśnie w jej siedzibie w Pjongjangu będą pracowali zagraniczni dziennikarze. Zespół stworzy dwóch stałych pracowników: reporter i fotograf. Co jakiś czas będą wspomagani przez dwóch dziennikarzy dojeżdżających z południowokoreańskiego Seulu.
Amerykańska AP, jedna z największych agencji prasowych na świecie, jest obecna w Korei Płn. już od 2006 r. Kim Dżong Il zgodził się wtedy wpuścić na stałe jej ekipę telewizyjną. Nagrania z pogrzebu "Ukochanego Przywódcy", które cały świat oglądał miesiąc temu, przygotowali właśnie dziennikarze AP. Teraz z Korei będą płynąć już nie tylko materiały wideo, ale też zdjęcia i teksty.
Korea Północna to najbardziej zamknięty reżim na świecie. Jedyne informacje pochodziły dotąd od oficjalnej agencji prasowej, niezmiennie zapewniającej o szczęściu i dobrobycie, którymi cieszą się mieszkańcy kraju. Zachodni dziennikarze, którym udało się dostać wizę, mogli jeździć tylko w wyznaczone miejsca, zawsze w obstawie "przewodników" ze służb specjalnych. A ci pilnowali, żeby goście przypadkiem nie zeszli z trasy i nie porozmawiali ze zwykłymi mieszkańcami.
Zupełnie inny obraz dwudziestokilkumilionowego kraju przedstawiali dziennikarze, którzy nielegalnie przekroczyli granicę. Donosili o głodzie, biedzie czy obozach pracy, w których przetrzymywanych jest nawet 200 tys. osób. Wielu lokalnych dziennikarzy zostało skazanych na śmierć za przekazywanie materiałów do światowych mediów. Reżim skutecznie zablokował nawet najszybszy środek wymiany informacji - ograniczony dostęp do internetu mają w kraju tylko niektórzy naukowcy i zagraniczni goście w hotelach.
Jedno ze zdjęć zrobione przez fotografów AP podczas pogrzebu Kim Dżong Ila...
Mimo wszechobecnej w kraju cenzury szef agencji zapewnia, że biuro w Pjongjangu będzie podlegało takim samym standardom jak oddziały na całym świecie. - Wszyscy podchodzimy do kwestii rzetelnego i wolnego dziennikarstwa bardzo poważnie. Zrobimy wszystko, żeby pokazać życie w Korei Północnej jak najdokładniej - mówił w poniedziałek Tom Curley. Nowy oddział będzie pracował tak jak inne azjatyckie biura - wszystkie teksty będą wysyłane do regionalnej redakcji w Bangkoku, a zdjęcia do działu fotograficznego w Tokio. Agencja ma swoje oddziały w ponad stu państwach, w których pracuje prawie 2,5 tys. dziennikarzy i redaktorów.
... i materiał video
Chociaż jest raczej wątpliwe, czy dziennikarzom AP rzeczywiście uda się swobodnie pracować, to już sam fakt zgody na przyjęcie stałych korespondentów jest przełomowy. W komunistycznym kraju, od lat grożącym Zachodowi bronią atomową, dokonuje się właśnie zmiana władzy. Zmarłego 17 grudnia na atak serca Kim Dżong Ila zastępuje jego najmłodszy syn, niespełna 30-letni Kim Dżong Un.