"Rosja koncentruje siły - wyzwania, na które musimy odpowiedzieć" - tak zatytułowany został programowy tekst obecnego premiera i byłej głowy państwa w latach 2000-08.
Putin tłumaczy w nim, dlaczego znów zdecydował się wrócić na Kreml: "W 1999 r., gdy zostałem premierem, a następnie prezydentem, nasze państwo znajdowało się w stanie głębokiego systemowego kryzysu. I grupa ludzi, którą dane było sformować i poprowadzić autorowi tych słów, ciesząc się poparciem absolutnej większości obywateli, wyprowadziła Rosję ze ślepego zaułka wojny domowej [chodzi o konflikt na Kaukazie], przetrąciła kręgosłup terroryzmowi, odbudowała integralność terytorialną kraju, przywróciła ład konstytucyjny i zapewniła Federacji Rosyjskiej na przestrzeni dziesięciu lat jeden z najwyższych w świecie wskaźników wzrostu gospodarczego".
Faworyt wyborów, które odbędą się w marcu br., ogólnikowo ujawnił, jakie stawia sobie zadania: "Naszym celem na najbliższe lata jest usunięcie z drogi rozwoju narodowego wszystkiego, co przeszkadza iść naprzód, a także zakończenie budowy w Rosji takiego systemu politycznego, takiej struktury gwarancji socjalnych i takiego modelu gospodarki, które razem stworzą jeden żywy, stale rozwijający się, a jednocześnie stabilny i zdrowy organizm państwowy".
Putin pisze też, że to pierwszy z serii artykułów i że jest on "zaproszeniem społeczeństwa do dialogu" na temat przyszłości kraju. Jednocześnie wykluczył możliwość udziału w debatach z przeciwnikami jego władzy, którzy w ubiegłym miesiącu w całej Rosji zbierali się na wielotysięczne manifestacje.
„Dzisiaj mówi się o różnych formach odnowienia procesu politycznego. W jakiej sprawie proponuje się dojść do porozumienia? Modelu przyszłej władzy? Przekazania jej »najlepszym ludziom «? I co dalej?” - pyta Putin, dając do zrozumienia, że taki dialog prowadziłby donikąd.
Premier zarzucił opozycji, że stawia Rosję przed "stale powtarzającym się w naszej historii problemem" - "dążeniem do rewolucji, a nie konsekwentnego rozwoju". "A przecież doświadczenie, nie tylko rosyjskie, dowodzi, że historyczne skoki, przewroty są zgubne" - podkreślił Putin.
W innym miejscu przestrzegł przed "destrukcyjnymi siłami", których sojusznikami stają się państwa próbujące "eksportować demokrację przy użyciu siły i metodami wojskowymi".
Sam Putin przedstawił się wyborcom jako gwarant harmonijnego, stopniowego rozwoju, który ma "zapewnić suwerenność Rosji i dobrobyt obywatelom wielkiego mocarstwa na dziesięciolecia; obronić sprawiedliwość i godność każdego człowieka, prawdę i zaufanie w relacjach między państwem a społeczeństwem".
Bilans jego rządów jest fatalny: degradacja przemysłu, nauki, armii - skomentował artykuł Putina Giennadij Ziuganow, kandydat komunistów na prezydenta.
- Putin składa dziś obietnice, że tylko pod jego rządami kraj będzie się rozwijać harmonijnie, a ludziom będzie się żyło coraz lepiej. To niech najpierw powie, dlaczego rządząc Rosją tak długo, tego nie osiągnął - stwierdził Grigorij Jawliński, przywódca demokratycznej partii Jabłoko i również jeden z kandydatów w marcowych wyborach.
Obecny premier mimo dużego spadku poparcia wciąż jest najpopularniejszym rosyjskim politykiem. Część sondaży nie daje mu jednak zwycięstwa już w pierwszej rundzie, co przy wyborze głowy państwa nie zdarzyło się w Rosji od 1996 r.
Źródło: Gazeta Wyborcza