W orędziu noworocznym prezydent podkreślił, że głównym celem jego kraju jest pokój i stabilność na Półwyspie Koreańskim i trzeba być otwartym na nowe możliwości.
Zdaniem południowokoreańskiego prezydenta, jeśli Pjongjang wstrzyma swój program nuklearny to powinien nastąpić powrót do międzynarodowych negocjacji zmierzających do denuklearyzację Korei Północnej w zamian za pomoc gospodarczą (rozmowy te utknęły w martwym punkcie w grudniu' 2008). Prezydent zastrzegł, że jego kraj podtrzyma stan podwyższonej gotowości ponieważ cały czas możliwe są prowokacje Korei Północnej.
W piątek Pjongjang zapowiedział, że po śmierci Kim Dżong Ila i objęciu władzy przez jego syna Kim Dżong Una nie ma mowy o złagodzeniu stanowiska wobec Seulu. Narodowa Komisja Obrony, kluczowa instytucja w północnokoreańskim reżimie, oświadczyła też, że nie będzie dialogu z prezydentem Li.
Korea Północna wytykała sąsiadowi z Południa m.in. nie złożenie kondolencji po śmierci Kim Dżong Ila, który zmarł na atak serca 17 grudnia 2011 roku.
Tymczasem w niedzielę Kim Dżong Un przeprowadził pierwszą od śmierci ojca inspekcję w wojsku. Odwiedził dywizję pancerną i jak podała północnokoreańska agencja KCNA chwalił żołnierzy za "pilne śledzenie oddziałów wroga i czujność". Nowemu przywódcy towarzyszył m.in. Dzang Song Tek, szwagier zmarłego dyktatora.
W noworocznym artykułach opublikowanym w niedzielę przez trzy północnokoreańskie dzienniki podkreśla się, że naród i armia "muszą się stać żywymi tarczami" broniącego nowego przywódcy a siły zbrojne powinny być mu wierne nawet za cenę życia.
W sobotę północnokoreańskie media doniosły, że dzień wcześniej biuro polityczne Partii Pracy Korei zatwierdziło ledwie 30-letniego Kim Dżong Una na stanowisku najwyższego zwierzchnika sił zbrojnych. Było to kolejne istotne wydarzenie w procesie przejmowania przez niego władzy po ojcu.