http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Seul zachęca Pjongjang do porzucenia programu atomowego

PAP, Reuters
2012-01-02, ostatnia aktualizacja 2012-01-02 09:38

Korea Południowa jest otwarta na ewentualne rozmowy z Koreą Północną o jej programie atomowym, ale na wszelkie prowokacje odpowie stanowczo - oświadczył w poniedziałek południowokoreański prezydent Li Miung Bak.

Południokoreański prezydent Li Miung Bak
Fot. Kim Byung-man AP
Południokoreański prezydent Li Miung Bak
W orędziu noworocznym prezydent podkreślił, że głównym celem jego kraju jest pokój i stabilność na Półwyspie Koreańskim i trzeba być otwartym na nowe możliwości.

Zdaniem południowokoreańskiego prezydenta, jeśli Pjongjang wstrzyma swój program nuklearny to powinien nastąpić powrót do międzynarodowych negocjacji zmierzających do denuklearyzację Korei Północnej w zamian za pomoc gospodarczą (rozmowy te utknęły w martwym punkcie w grudniu' 2008). Prezydent zastrzegł, że jego kraj podtrzyma stan podwyższonej gotowości ponieważ cały czas możliwe są prowokacje Korei Północnej.

W piątek Pjongjang zapowiedział, że po śmierci Kim Dżong Ila i objęciu władzy przez jego syna Kim Dżong Una nie ma mowy o złagodzeniu stanowiska wobec Seulu. Narodowa Komisja Obrony, kluczowa instytucja w północnokoreańskim reżimie, oświadczyła też, że nie będzie dialogu z prezydentem Li.

Korea Północna wytykała sąsiadowi z Południa m.in. nie złożenie kondolencji po śmierci Kim Dżong Ila, który zmarł na atak serca 17 grudnia 2011 roku.

Tymczasem w niedzielę Kim Dżong Un przeprowadził pierwszą od śmierci ojca inspekcję w wojsku. Odwiedził dywizję pancerną i jak podała północnokoreańska agencja KCNA chwalił żołnierzy za "pilne śledzenie oddziałów wroga i czujność". Nowemu przywódcy towarzyszył m.in. Dzang Song Tek, szwagier zmarłego dyktatora.

W noworocznym artykułach opublikowanym w niedzielę przez trzy północnokoreańskie dzienniki podkreśla się, że naród i armia "muszą się stać żywymi tarczami" broniącego nowego przywódcy a siły zbrojne powinny być mu wierne nawet za cenę życia.

W sobotę północnokoreańskie media doniosły, że dzień wcześniej biuro polityczne Partii Pracy Korei zatwierdziło ledwie 30-letniego Kim Dżong Una na stanowisku najwyższego zwierzchnika sił zbrojnych. Było to kolejne istotne wydarzenie w procesie przejmowania przez niego władzy po ojcu.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 2 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':