http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Umarł Kim, niech żyje Kim

Maria Kruczkowska
2011-12-29, ostatnia aktualizacja 2011-12-29 21:07

Kim Dżong Un jest już "najwyższym przywódcą partii, państwa i armii" - usłyszeli w czwartek mieszkańcy Korei Północnej.

Kim Dzong Un
Fot. AP
Kim Dzong Un
- Wielki Przywódca Kim Dżong Il położył fundamenty, które czynią z nas samodzielny naród mający światowej klasy potencjał wojskowy i dumny kraj nuklearny. Teraz pod przewodnictwem towarzysza Kim Dżong Una wasz ból zmieni się w tysiąc razy większą siłę - ogłosił Kim Yong Nam, numer dwa w komunistycznym aparacie władzy. Przewodzi on Najwyższemu Zgromadzeniu Ludowemu i pełni też funkcję reżimowego szefa protokołu. Słuchał go milionowy tłum zgromadzony na głównym placu stołecznego Pjongjangu.

Wszystkie spojrzenia zwrócone były na ubranego w długi czarny płaszcz 28- lub 29-letniego (dokładna data urodzin nie jest znana) Kim Dżong Una. Zajął on centralne miejsce pod portretem ojca na balkonie nad placem, gdzie pod koniec trwających od środy uroczystości pogrzebowych Kim Dżong Ila odbył się ogromny wiec ku czci zmarłego 17 grudnia dyktatora.

Reżimowa telewizja (w Korei Północnej nie ma zachodnich dziennikarzy) pokazała młodego Kima w otoczeniu najwyższych dygnitarzy partyjnych i wojskowych. U jego boku stała siostra Kim Dżong Ila, 65-letnia Kim Kiong Hui, i jej mąż, też 65-letni Czang Sung Tek. Para ma pełnić funkcję mentorów nowego przywódcy Północy, najbardziej zamkniętego państwa na ziemi i jednego z biedniejszych.

Aby formalnie zostać następcą ojca, który rządził 23-mln krajem od 1994 r. po śmierci swojego ojca i twórcy Korei Północnej Kim Ir Sena, młody Kim musi jeszcze uzyskać aprobatę władz partii, rządu i najważniejszych wojskowych. Wtedy Kim Dżong Un stanie na czele liczącej 1,2 mln żołnierzy armii - czwartej co do wielkości w świecie - oraz zostanie sekretarzem generalnym Partii Robotniczej i przewodniczącym partyjnej Centralnej Komisji Obrony.

Z punktu widzenia reżimu odprawiony z pompą pogrzeb jest sukcesem politycznym. Chodziło o zjednoczenie narodu wokół rodziny Kimów i rozproszenie obaw ludności przed chaosem, jaki mógłby towarzyszyć sukcesji.

Obrazy z pogrzebu staną się częścią nowego kultu Kimów, który już buduje propaganda. W środę północnokoreańska telewizja pokazała zalanego łzami Kim Dżong Una kroczącego obok samochodu z trumną ojca. W kraju o tradycji konfucjańskiej, gdzie miłość do rodziców jest największą cnotą, nowy dyktator pokazał się jako czuły syn. Na polecenie Kim Dżong Una zmarznięty tłum dostał gorącą herbatę a ludzie dowiedzieli się, że osobiście zatroszczył się, by napój był odpowiednio posłodzony. W państwie, w którym w ostatnich 15 latach umarło z głodu być może nawet milion ludzi, takie gesty robią wrażenie.

Tak samo jak czwartkowe słowa Kim Yong Nama: - Wielkie serce towarzysza Kim Dżong Ila przestało bić. Jego przedwczesne odejście to wielka, niewyobrażalna strata dla partii i rewolucji.

Zaraz potem Kim Yong Nam ogłosił jednak, że Korea może być spokojna, bo jest nowy przywódca z tej samej krwi. - Odziedziczył po ojcu poglądy, charakter oraz sprawę rewolucyjną - podkreślał.

Do tłumu przemówił też ważny generał Kim Dżong Gak, deklarując lojalność wobec następcy: - Nasza armia będzie służyć towarzyszowi Kim Dżong Unowi stojącemu na czele naszych rewolucyjnych oddziałów i utrzyma osiągnięcia polityki songun wielkiego przywódcy Kim Dżong Ila.

Polityka songun, czyli "najpierw armia", wynika z militaryzacji kraju i budowy broni atomowej dokonanej kosztem zapewnienia Koreańczykom podstawowych potrzeb, przede wszystkim żywności. Przywódcy Północy rządzą razem z twardogłowymi generałami, a na znaczeniu straciło Biuro Polityczne i Centralna Komisja Obrony. Trzy lata temu Pjongjang zawiesił rozmowy z Chinami, Rosją, USA, Japonią i Koreą Płd. o swym arsenale jądrowym i zapewne szykuje trzeci już test atomowy.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 3
  • 2 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    10 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':