http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Chiny karzą niepokornego pisarza

Maria Kruczkowska
2011-12-24, ostatnia aktualizacja 2011-12-24 11:50

42-letni pisarz Chen Wei został w piątek skazany na dziewięć lat. Miał nawoływać do przewrotu w czterech esejach opublikowanych na zagranicznych portalach

Chen Wei
Chen Wei
SERWISY
Jest winny "podżegania do obalenia państwa" - uznał sąd w Suiningu, mieście w Syczuanie, blisko stumilionowej rolniczej prowincji w Chinach Zachodnich. To najczęstszy zarzut, gdy cała wina polega na krytykowaniu władz. Skazany miał nawoływać do przewrotu w czterech esejach opublikowanych na zagranicznych portalach - ujawnił jeden z jego adwokatów.

Trzy godziny wystarczyły sędziom, by rozpatrzyć sprawę, a następne pół - by wydać wyrok. W takich procesach wyroki są pisane z góry. Ustala je nie sąd, lecz komitet partyjno-prawniczy, który ma ostatnie słowo.

Pisarz został zatrzymany w lutym w ramach ofensywy władz przeciwko internautom anonimowo nawołującym w internecie do organizowania protestów (na wzór tych w krajach Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu).

- Nie przyznał się do winy - powiedział po sprawie obrońca Liang Xiaojun. - Napisał tylko kilka esejów. Przedstawiliśmy pełną obronę, ale często nam przerywano i nic z tego, co mówiliśmy, nie zostało przyjęte przez sąd.

Zanim Chen Wei został wyprowadzony, przeczytał krótkie oświadczenie: "Protestuję, jestem niewinny. Demokratyczne rządy muszą zwyciężyć, rządy autokratyczne muszą się skończyć".

To już drugi wyrok na pisarza. Po 1989 r. odsiedział pięć lat za uczestnictwo w protestach studenckich na pekińskim placu Tiananmen. Odsiadka go nie załamała, po wyjściu na wolność działał dalej. Trzy lata temu podpisał Kartę 2008, program demokratyzacji Chin inspirowany czechosłowacką Kartą 77 Vaclava Havla.

Do dziś zebrano pod nią przez internet 10 tys. podpisów, w tym wiele od Chińczyków z zagranicy.

Jednak władze rozprawiły się z Kartą. Zrobiły to tak sprytnie, że ten obiecujący ruch praktycznie zamarł. Sygnatariuszy zostawiono w spokoju, jeśli nie liczyć "herbatki" w komisariatach, czyli rozmów, podczas których ostrzegano ich, by zaprzestali działalności, jeśli nie chcą ponieść konsekwencji. Ostrzeżeniem był za to drakoński wyrok 11 lat więzienia dla eseisty i współautora Karty 55-letniego dziś Liu Xiaobo. W 2010 r. został on laureatem Pokojowej Nagrody Nobla.

Dziewięć lat dla Chen Weia to sygnał dla środowiska Karty, by nie poczuło się zbyt pewnie wobec braku represji. W 2012 r. szykuje się ważny zjazd i władze chcą mieć pewność, że wymiany ekipy w Chinach nic nie zakłóci.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • 4 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':