http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Kim staje się bogiem

Maria Kruczkowska
2011-12-23, ostatnia aktualizacja 2011-12-22 20:49

Mieszkańcy Pjongjangu żegnają Kim Dzong Ila na stołecznym placu Kim Ir Sena (22 grudnia 2011)
Mieszkańcy Pjongjangu żegnają Kim Dzong Ila na stołecznym placu Kim Ir Sena (22 grudnia 2011)
Fot. AP

Północnokoreańska Propaganda pracuje nad deifikacją zmarłego Kim Dżong Ila. Syn i następca zmarłego polecił armii wrócić do koszar i ich nie opuszczać

Pjongjang. Ołtarz z portretem zmarłego
wodza przed centrum muzycznym
Fot. AP
Pjongjang. Ołtarz z portretem zmarłego wodza przed centrum muzycznym
"Widząc jego oddanie dla narodu, ludzie zalewali się łzami i błagali, by nie podróżował tyle po zaśnieżonych drogach, w wielki mróz i by nie przepracowywał się, ślęcząc po nocach" - pisze północnokoreańska agencja prasowa KCNA.

69-letni Kim Dżong Il zmarł w sobotę rano w pociągu z powodu niewydolności wieńcowej. Od pewnego czasu chorował na serce. "Dzięki patriotycznemu oddaniu Kim Dżong Ila, który zatrzymywał do ostatnich chwil swego życia wyjący wiatr historii, wiosna pomyślności w socjalizmie na pewno nastanie" - pisze KCNA.

Według oficjalnej biografii Kim Dżong Il urodził się w 1942 r. na świętej górze Pektu. Tamtego dnia zima miała zamienić się w wiosnę i pokazała się tęcza. W dniu jego śmierci przyroda była w żałobie: temperatura spadła o kilka stopni (była najniższa w tym sezonie), a poprzedniego dnia "na morzach od Wschodu i Zachodu wiatr wiał z prędkością 10 do 15 m na sekundę, wywołując dwu- i trzymetrowe fale".

Tymczasem Koreańczycy łkają i padają na kolana na pokrytych śniegiem ulicach Pjongjangu, unoszą ramiona do nieba i biją pięściami o bruk. Żałoba po zmarłym, który budował broń atomową, głodząc naród, potrwa do 29 grudnia.

Nie wiadomo, na ile ta rozpacz jest szczera, bo w Korei Północnej każdy każdego szpieguje i panuje tam powszechne donosicielstwo. - Jesteśmy pogrążeni w głębokim smutku z powodu utraty dobrotliwego ojca naszego narodu - mówi agencji AP przewodnik po muzeum Koreańskiej Historii Rewolucyjnej Ri Ho II. - Bronił szczęścia ludu, prowadząc nas w swym marszu do przodu dzień i noc.

Handlarze z Korei Północnej znajdujący się w Dandongu, po chińskiej stronie granicznej rzeki Jalu, uciekają przed reporterami, są wystraszeni. W ich kraju każdy drży teraz o własne życie. W 1994 r., po śmierci Kim Ir Sena, jego następca Kim Dżong Il kazał stracić lub wysłać do obozów setki oficerów i działaczy.

Od dwóch dni wiadomo, że - tak jak jego ojciec - Kim Dżong Il zostanie zabalsamowany. Spreparowanie zwłok Kim Ir Sena, założyciela jedynej monarchii komunistycznej świata, kosztowało milion dolarów. Kolejne 800 tys. dol. pochłonęła konserwacja mumii w moskiewskim Instytucie Badań Naukowych nad Strukturami Biologicznymi.

Kim Dżong Il spocznie u boku ojca w mauzoleum w Kumsusan - wizyta tamże jest obowiązkowym punktem każdej wizyty w Pjongjangu.

Przywódcy północnokoreańscy są przedmiotem kultu jednostki. O Kim Dżong Unie KCNA napisała, że jest "urodzony w niebie". Ujawniła też, że Kim Dżong Un urodził się na świętej górze Pektu. Można założyć, że z czasem jego biografia zostanie wzbogacona o nowe elementy, które udowodnią, że był nadczłowiekiem. Zauważono już, że następca, który wie, że dla generałów jest zbyt młody, upodabnia się do swego dziadka Kim Ir Sena - chodzą nawet słuchy, że poddał się operacji plastycznej.

Kim Dżong Un był w pociągu z ojcem gdy ten zmarł. Po jego śmierci przejął kontrolę nad sytuacją - polecił armii wrócić do koszar i ich nie opuszczać. Agencja Yonhap z Seulu pisze, że uczynił to z obawy przed falą dezercji, a może i buntów.

Rok temu Kim Dżong Un został czterogwiazdkowym generałem. Ojciec obdarzał go coraz wyższymi stanowiskami. We wrześniu 2010 r. został mianowany zastępcą przewodniczącego Centralnej Komisji Obrony, najwyższego ciała w kraju i wszedł do Biura Politycznego.

Jednak Kim Dżong Il za późno zabrał się za przekazywanie władzy - sam szykował się do sukcesji po Kim Ir Senie przez 14 lat. Kim Dżong Unowi brakuje więc oparcia w armii. Musi objąć do ojcu stanowisko sekretarza generalnego Koreańskiej Partii Robotniczej i przewodniczącego centralnej komisji wojskowej. Nie jest to takie proste, bo - według zwyczajów koreańskich - czeka go najpierw kilkuletnia żałoba. Na razie więc podzieli się władzą z wujem Czang Song Tekiem i z armią - poinformowało w środę anonimowe źródło bliskie władzom w Pjongjangu i Pekinie cytowane przez agencję Reuters.

Wraz z odejściem Kim Dżong Ila odcięta od świata Korea Północna przechodzi od silnej dyktatury do zbiorowych rządów - twierdzi to samo źródło. Jego 65-letni wuj, szwagier zmarłego, to ambitny i wytrawny polityk. Młokosowi bez doświadczenia niełatwo będzie go odsunąć.

Korea Północna, która ma broń nuklearną, przeprowadziła w poniedziałek na wschodnim wybrzeżu próbę z pociskiem rakietowym krótkiego zasięgu. Jej celem było ostrzeżenie Stanów Zjednoczonych, by powstrzymały się od działań przeciw Korei. Pjongjang nie planuje jednak obecnie dalszych prób, chyba że zostanie sprowokowany. - Chciał pokazać, że jest w stanie się obronić - twierdzą eksperci.

Reuters uważa te wiadomości za wiarygodne, gdyż pochodzą od źródła, które w przeszłości informowało agencję o planach przeprowadzenia przez Koreę pierwszej próby nuklearnej w 2006 r.

Śmierć Kima zaskoczyła wywiad amerykański, ale wiedział o niej od początku wywiad chiński. Ambasador tego kraju w Pjongjangu zameldował o niej w sobotę - pisze jedna z gazet w Seulu.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 3
  • 1
  • 1
  • 1
  • 15 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    48 głosów