Szef Rady Europejskiej Herman Van Rompuy nie ukrywał w poniedziałek w Kijowie, że los umowy stowarzyszeniowej jest związany ze sprawą przywódczyni opozycji i byłej premier Julii Tymoszenko, która odsiaduje teraz wyrok siedmiu lat więzienia. Skazano ją pod zarzutem złamania prawa podczas negocjacji gazowych z Rosją w 2009 r., co z kolei miało doprowadzić do zawyżenia cen rosyjskiego gazu dla Ukrainy. UE uznała proces za rozprawę polityczną.
- Podpisanie i ratyfikacja umowy stowarzyszeniowej będą zależeć od okoliczności politycznych. Nasz szczególny niepokój budzi upolitycznienie systemu sądowego na Ukrainie, czego wyrazem jest sprawa Tymoszenko. Kluczową kwestią jest też wolność mediów i wolność zgromadzeń - mówił Van Rompuy. Prezydent Wiktor Janukowycz do niedawna liczył na parafowanie umowy podczas tego właśnie szczytu.
Samo parafowanie to tylko obustronne potwierdzenie wynegocjowanego tekstu, i nie oznacza jego oficjalnego podpisania, ale Kijowowi zależało nawet na tym symbolu.
- Janukowycz chciał wielkiej ceremonii w świetle jupiterów i kamer. Parafowano by pierwsze strony, a ukraińskiemu widzowi wmówiłoby się, że to podpisanie umowy z Europą. Otoczenie prezydenta sądziło, że może wyprowadzić Brukselę w pole, ale się nie udało - mówi ukraiński publicysta Witalij Portnikow. Szanse na parafowanie umowy do końca tego roku są nikłe, ale nie można tego wykluczyć w pierwszych miesiącach 2012 r. Zdaniem naszych brukselskich rozmówców, tekst zatwierdziliby po cichu dyplomaci niższej rangi, a dopiero potem zaczęłaby się rozgrywka o jego podpisanie oraz ratyfikowanie przez 27 krajów Unii oraz Parlament Europejski.
- Jeśli prezydent Janukowycz nie zawróci z autorytarnej drogi, raczej nie ma szans na podpis i wejście umowy w życie - mówi wysoki rangą dyplomata UE.
- Julia Tymoszenko jest zwolenniczką integracji. Uważa, że
Ukraina zasługuje na znalezienie się w rodzinie państw europejskich. Powstrzymywanie tego procesu nie jest związane ze sprawą Tymoszenko, lecz z kwestią nieprzestrzegania na Ukrainie standardów demokratycznych, które są niszczone przez obecne władze - mówił w poniedziałek adwokat byłej premier.
Sankcje na sędziów i prokuratorów? Bruksela naciska, by władze Ukrainy pozwoliły nie tylko Tymoszenko, ale i innym ściganym sądownie członkom opozycji, na udział w wyborach parlamentarnych planowanych na 2012 r. Zdaniem Andrew Wilsona, eksperta European Council on Foreign Relations, ewentualnemu parafowaniu umowy powinno towarzyszyć nałożenie unijnych sankcji na Ukraińców najbardziej zaangażowanych w podkopywanie państwa prawa. - Należy zacząć od prokuratora i sędziego, którzy skazali Tymoszenko - przekonuje Wilson.
Janukowycz postraszy Rosją? Prezydent Janukowycz mówił podczas poniedziałkowego szczytu, że "projekt zjednoczonej Europy pozostanie niedokończony, jeśli poza jego granicami znajdzie się naród ukraiński". Czy jednak nie zacznie teraz straszyć Zachodu, że zwróci się w stronę Moskwy?
- A kogo miałby straszyć? W UE to działa tylko na Polskę i kraje nadbałtyckie. To jednak zbyt mało, by szantaż mógł się udać - mówi Portnikow.
Niektóre kraje UE, jak
Niemcy czy
Francja, uznają sprawę Tymoszenko za dowód, iż Ukraina nie jest gotowa do zbliżenia z Unią.
Berlin chciał nawet odwołania szczytu, ale m.in. polska dyplomacja przekonywała, że podtrzymywanie dialogu z Kijowem jest najlepszą drogą nacisku na reformy polityczne.
- Mam nadzieję, że UE nie zmiękczy podejścia do Kijowa, ale jednocześnie nie wierzę, by Janukowycz uwolnił Tymoszenko. Brak umowy z UE nie wpłynie na jego notowania - nie zaszkodzi mu na wschodzie kraju, a na niechętnym mu zachodzie i tak zyskałby niewiele dzięki jej podpisaniu - mówi Olga Szumyło-Tapiola z brukselskiego Centrum Carnegie.
Czeka też umowa o wolnym handlu Częścią wynegocjowanej umowy stowarzyszeniowej (nie zapowiada, ale i nie wyklucza przyszłego członkostwa Ukrainy w UE) jest "pogłębiona umowa" o wolnym handlu (DCFTA) obejmująca nie tylko towary, ale i przepływ usług i kapitału. Przyniesie obu stronom korzyści na dłuższą metę, jednak rokowania w jej sprawie były wyjątkowo żmudne, bo np. zniesienie ukraińskich ceł na samochody wwożone z UE przeniesie ukraińskiemu budżetowi straty w krótkiej perspektywie. Ratyfikowanie DCFTA wykluczyłoby możliwość włączenia Ukrainy w moskiewski projekt unii celnej z Rosją, Białorusią i Kazachstanem.
Czytaj komentarz "Władze Ukrainy zamurowały okno do Unii"