Agata Kondzińska, wyborcza.pl: - Prezydent Bronisław Komorowski wyjeżdża do Chin. To pierwsza od 14 lat wizyta na takim szczeblu. Poprzednio był tam prezydent Aleksander Kwaśniewski. Janusz Sibora, historyk z Uniwersytetu Gdańskiego, badacz dziejów dyplomacji i protokołu dyplomatycznego: - Każda droga prowadzi do Pekinu, tak mówi chińskie przysłowie. Te podróże są trudne politycznie i skomplikowane pod względem protokolarnym.
Chiny to nie kraj, to spora część świata. Stykają się tutaj odmienne systemy kulturowe i cywilizacyjne, należy dołożyć dużych starań, by wizyta przebiegła w jak najlepszej atmosferze również od strony protokolarnej, oraz by osoba goszczona znała i czuła kulturę kraju, w którym przebywa.
Nasz bilans w relacjach polsko-chińskich w ostatnich 25 latach to zaledwie dwie wizyty: robocza, utrzymana wówczas w tonacji ideologicznej, wizyta gen. Wojciecha Jaruzelskiego w 1986 r., oraz oficjalna wizyta Aleksandra Kwaśniewskiego w 1997 r. A na przykład były prezydent Niemiec Horst Köhler na przestrzeni czterech lat złożył w Chinach trzy oficjalne wizyty. Pozostawię to bez komentarza.
Czy można przewidzieć, czytając protokół chiński, jak będzie wyglądała wizyta naszego prezydenta? Czy są jakieś stałe punkty, które na pewno się pojawią? - Oczekiwać należy, iż chińscy gospodarze zaprezentują prezydentowi ceremonię picia herbaty. To cały spektakl. Tak jak opera chińska jest zupełnie czymś innym niż u nas, bo połączeniem i pieśni ludowych, akrobatyki i elementów cyrkowych, tak też ceremonia picia herbaty to cały rytuał i chińska świętość narodowa.
A powitanie? - Odbywa się w Wielkiej Hali Ludowej w asyście kompanii honorowej, dostojnicy stoją na specjalnym podium. Można powiedzieć, że to też jest przedstawienie. Podium ze złotymi balustradami, wyłożone czerwonym dywanem, na którym staną nasz prezydent i goszczący go prezydent Chin. Ten anturaż, cała aranżacja tego spektaklu jest tak wyreżyserowana, że wywiera to duże wrażenie, szczególnie na głowie państwa, która przybywa do Chin po raz pierwszy.
Prezentacja przepychu. - Tak. To zawsze robi wrażenie. Olbrzymie, kilkumetrowej wysokości egzotyczne rośliny w donicach. Po ceremonii powitania rozmowy, które będą się toczyć, i te w cztery oczy i plenarne, za każdym razem będą w innych salach, przy innym wystroju, wśród przebogatych kompozycji kwiatowych. Z estetyką chińską będziemy mieli do czynienia podczas tej wizyty na co dzień, warto więc popatrzeć na przepiękne pejzaże chińskie w tle, czy kompozycje kwiatowe. Są też elementy tradycyjnie chińskie, na przykład w niektórych prowincjach fotele, na których będzie siadał prezydent, zdobić będą ręcznie haftowane serwetki. Przy rozmowach w cztery oczy pojawia się herbata, serwowana w barwnych porcelanowych kubkach z przykryciem. A tak na marginesie należy wspomnieć, iż jeszcze większy przepych spotkać można było dawniej na dworze indyjskim i na Jawie.
Co jeszcze czeka prezydenta? - Na pewno zwiedzanie Wielkiego Muru. Pamiętamy takie zdjęcia z wizyty prezydenta Kwaśniewskiego z małżonką. Zresztą prezydenta
USA Baracka Obamy także. Gdy był w Pekinie, zapytano go o refleksje i jego doznania w czasie przechadzki po murze, odpowiedział, że jest zafascynowany tym magicznym miejscem i jego historią. Może nie były to odkrywcze sformułowania, ale cóż miał powiedzieć? Już tyle słów na ten temat napisano. Oczekiwać należy, iż takie pytanie zostanie zadane również naszemu prezydentowi. Oczywiście będzie też zwiedzanie części Zakazanego Miasta w Pekinie, cesarskiej sali tronowej i któregoś z pawilonów. Prezydent Francji Nicolas Sarkozy zwiedzał na przykład muzeum koni terakotowych.
Chińczycy starają się, by poza elementami starej chińskiej kultury zawsze było też coś nowoczesnego. Chodzi o to, żeby w czasie wizyty zaprezentować najnowocześniejsze technologie i zakłady. Często wybiera się obiekty, w których można pokazać element współpracy między obydwoma krajami. Na przykład szwedzka para królewska brała udział w otwarciu biura Ericssona w Pekinie. Prezydent Niemiec zwiedzał fabrykę, w której konstruowane są elementy technologii solarnych.
W tym przypadku też możemy spodziewać się takich obiektów technologicznych, które - co chyba jest najważniejsze - pokazywałyby możliwości chińsko-polskiej współpracy. Gdy latem przebywał w Warszawie szef chińskiej dyplomacji Yang Jiechi mówił on w współpracy w dziedzinie energetyki oraz infrastruktury. Oczekiwane jest też otwarcie Instytutu Polskiego w Pekinie.
Chcemy widzieć efekty. - Oczywiście. Przywołam tu inne chińskie przysłowie: "jakie pszczoły, taki miód". Nie chcemy takich nagłówków w gazetach jak po wizycie prezydenta Kwaśniewskiego, gdy pisano, że bilans wizyty był zerowy. "Zero, zero", takie były tytuły prasowe. A dominującym przekazem z jego wizyty był pobyt na stadionie i spotkanie z drużyną Shen Hua, kiedy strzela karnego. Pisano jeszcze o tym, że bardzo ładnie grano "Szła dzieweczka do laseczka". Przyjęciu towarzyszyły tańce, program artystyczny uznano za udany.
To oczywiście bardzo widowiskowe, teraz dba się o te elementy, ale nie może to być czynnik dominujący. Dla wiceprezydenta amerykańskiego zorganizowano pokaz meczu koszykówki, gdzie studenci z Uniwersytetu Georgetown grali ze swoimi chińskimi kolegami. Aranżuje się te punkty programu. Zazwyczaj przewidziana jest wizyta w restauracji chińskiej, czy w barze chińskim, bo chodzi też o kontakt z tzw. zwykłymi Chińczykami. To jest istotne, szczególnie dla strony chińskiej, by dziennikarze miejscowi mogli pokazać, że dostojny gość docenia walory kuchni chińskiej i potrafi nawiązać kontakt ze zwykłymi ludźmi.
Widać, że Chińczycy będą mieli każdy szczegół dopracowany. - Moim zdaniem tak. Współczesny protokół chiński i służba dyplomatyczna są oceniane bardzo wysoko. A dyrektor protokołu dyplomatycznego to osoba wpływowa politycznie, odgrywa bardzo dużą rolę, niedawno awansował i jest u boku ministra. Sprawy Europy zna i czuje doskonale, przed kilkoma dniami żegnał kończącego swą pekińską misję ambasadora Austrii.
W Chinach uczelnie, które kształcą politologów, czy studentów stosunków międzynarodowych, organizują konkursy w dziedzinie protokołu dyplomatycznego. W ostatnim takim konkursie udział brało 31 uczelni. Uczą na przykład picia szampana, czyli jak trzymać prawidłowo kieliszek za nóżkę. Studenci uczą się też sposobu przekładania dokumentów w trakcie ich podpisywania.