Rasmussen tradycyjnie podkreślał, że NATO "nie rozważa Rosji w kategoriach wroga" i że tarcza antyrakietowa, której elementy mają znaleźć się w Rumunii, Polsce, Hiszpanii i Turcji oraz na amerykańskich okrętach ma Morzu Śródziemnym, nie jest skierowana przeciwko Moskwie. Ma bowiem chronić Europę i
USA przed atakami z państw takich jak Iran,
Syria czy Korea Północna.
Rosja od dawna nie zgadza się na rozmieszczenie elementów tarczy tak blisko jej granic i grozi m.in. skierowaniem do obwodu kaliningradzkiego rakiet średniego zasięgu Iskander. Uruchomiła też tam wielki radar ostrzegający przed atakiem rakietowym.
Moskwa już wcześniej zapowiedziała również wymianę starych pocisków balistycznych na nowe i w ogóle wielkie przezbrojenie swojej armii, na co chce wydać przez najbliższą dekadę 600 mld dol.
- Chcemy mieć jasne gwarancje, że tarcza nie jest skierowana przeciwko naszemu arsenałowi strategicznemu - stwierdził szef dyplomacji Siergiej Ławrow. - Jesteśmy gotowi do dialogu opartego na uznaniu racji wszystkich stron. Ciągle mamy trochę czasu, ale z każdym dniem jest go mniej.
Rasmussen mówił, że ma nadzieję na zawarcie ostatecznego porozumienia w tej sprawie podczas szczytu NATO w maju 2012 r. w
Chicago.
- Była to szczera rozmowa w gronie Rosja i sojusznicy, w której nakreśliliśmy sobie sprawy, w których sobie pomagamy, jak np. tranzyt [sprzętu niebojowego dla sił NATO] do Afganistanu, współpraca w zwalczaniu piractwa czy narkotyków oraz sprawy, w których mamy inne zdanie - mówił PAP po spotkaniu minister Radosław Sikorski. - Rosja ma np. inne zdanie w sprawie Libii, my - w sprawie Białorusi.