Władimir Putin został wygwizdany, kiedy w Moskiewskim kompleksie sportowym po pojedynku Fiodora Jemieljanienko z Amerykaninem Jeffom Monsonem, mistrzem mieszanych sztuk walki wyszedł na ring, żeby pozdrowić zwycięskiego rodaka.
Fot. Alexei Druzhinin AP
Władimir Putin gratuluje zwycięstwa Fiodorowi Jemieljanienko
- Drodzy przyjaciele - zaczął mówić Putin, zwracając się do publiczności. Odpowiedział mu z trybun głośny świst i buczenie. Czegoś takiego nigdy wcześniej nie było.
Telewizyjny kanał sportowy Rossija 2 w bezpośredniej relacji pokazał owację urządzoną Putinowi przez kibiców. W powtórkach gwizdów i buczenia już jednak nie było.
"Przywódca narodu" jak to się określa szefa rządu a jednocześnie byłego i przyszłego prezydenta w chwilach swej największej popularności cieszył się 80-proc. poparciem rodaków. Dziś jego działalność ocenia pozytywnie 61 proc. Rosjan. Dla większości polityków Europy takie poparcie to przedmiot marzeń, ale w Rosji, gdzie cały aparat propagandowy od lat codziennie rysuje pozytywny wizerunek Putina, nie jest to dobry wynik.
Rosjanie ostatnio coraz częściej powtarzają, że są już zmęczeni swoim rządzącym od 12 lat, jak to się tu określa, "premierzydentem", który w przyszłym roku ma wrócić na Kreml na kolejny tuzin lat.