Wacław Radziwinowicz: Czy rosyjskie służby specjalne kontynuują tradycję zabójców Lwa Trockiego zamordowanego w Meksyku w 1940 r?
Irina Bogoran, Andriej Sołdatow: Długo się nad tym zastanawialiśmy i doszliśmy do wniosku, że jednak to nie jest ta tradycja. Agenci radzieccy zabijali za granicą tych, których w Moskwie uważano za przedstawicieli sił, organizacji politycznych niebezpiecznych dla reżimu rządzącego ZSRR. Likwidowali więc przedstawicieli białej emigracji, nacjonalistów, trockistów. Przy tym każda taka śmierć wywoływała wielki skandal polityczny na świecie, a przede wszystkim w kraju, w którym doszło do morderstwa.
A jakie zadania mają agenci służb specjalnych wysyłanym zagranicę?
- Znacznie ważniejsze. Nie idzie przede wszystkim o to, by zlikwidować konkretnych ludzi. Celem tych krwawych rozpraw jest nakłonienie rządów państw, w których dochodzi do mordów, do zmiany podejścia wobec ukrywających się tam bojowników kaukaskiego podziemia. A to jest tradycja już bardziej europejska.
Europejska?
- Analizowaliśmy dwa przykłady przypominające dzisiejsze działania naszych służb specjalnych. W latach 50. Francuzi likwidowali w Niemczech algierskich handlarzy bronią, którzy wysyłali ją do Algierii. Ale agenci francuscy zabijali nie tylko Algierczyków, lecz także i zajmujących się tym procederem Niemców. I robili to tak długo, aż władze Niemiec zabroniły wysyłania broni do Algierii.
Drugi przykład dotyczy też Francji, ale tym razem postawionej w sytuacji odwrotnej. Kiedy Francuzi przez palce patrzyli na szefów hiszpańskiej ETA znajdujących schronienie w ich kraju, hiszpańskie służby specjalne zaczęły organizować pokazowe zamachy na przywódców tej terrorystycznej organizacji, i to we francuskich kurortach. Rządzący w Paryżu doszli do wniosku, że biznes robiony na turystach jest ważniejszy i przestali być gościnni dla ludzi z ETA.
A dzisiejsza taktyka służb też okazuje się skuteczna?
- W Azerbejdżanie, który bardzo sprzyjał separatystom z Czeczenii, po rozprawach z nimi nie ma już przedstawicielstwa Iczkerii. Służby specjalne tego kraju współpracują z Rosjanami. Z tego, co nam wiadomo, Turcy też są już gotowi na taką współpracę z Moskwą, a co najmniej na wymianę informacji na temat diaspory czeczeńskiej. Takie informacje przekazują też Rosjanom władze Austrii i Francji.
Czy w Moskwie nie boją się reakcji świata na zabójstwa bojowników czeczeńskich?
- U nas się tego nie obawiają. Nikt z powodu Czeczenów nie będzie izolować Rosji, nakładać na nią sankcji. A dla naszych służb specjalnych ideałem i niedoścignionym wzorem jest Mosad, który likwiduje wrogów Izraela tam, gdzie tylko może ich dopaść. Dlaczego Izrael ma prawo zabijać terrorystów poza swoimi granicami, a Rosja ma tego prawa nie mieć?
I ma?
- Tak. Dała je sobie jeszcze pięć lat temu, kiedy Duma przyjęła poprawki do ustawy o Federalnej Służbie Bezpieczeństwa pozwalające siłom zbrojnym i oddziałom specjalnym przeprowadzać operacje poza granicami Federacji Rosyjskiej "w celu zapobieżenia międzynarodowej działalności terrorystycznej".
Źródło: Gazeta Wyborcza