- Kobiety powinny mieć większy, niż dotąd, udział w życiu publicznym - powiedziała królowa Elżbieta II otwierając dziś w Perth w Australii szczyt 54 krajów Wspólnoty. Jej propozycja zmian w prawie o dziedziczeniu tronu została przyjęte przez aklamację.
Z prawa usunięte zostaną mające już ponad 300 lat zapisy o primogeniturze, czyli prawie pierwszeństwa do tronu dla męskich potomków zmarłej głowy państwa. Zgodnie z tą zasadą pierwsi w kolejce do brytyjskiego tronu są zawsze męscy potomkowie w kolejności od najstarszego oraz ich synowie także w kolejności wieku. Dopiero po najmłodszym synu kolejną osobą w kolejce do tronu jest najstarsza córka.
Teraz prawo zostanie zmienione tak, by kolejka do tronu była ustawiona po prostu według wieku, bez względu na płeć potomka. W obecnej czołówce kolejki do sukcesji zmieni to niewiele - pierwszym następcą tronu jest i pozostanie książę Karol, a kolejnymi jego dwaj synowie według wieku - książę William i książę Harry (jest niemal pewne, że w razie śmierci Elżbiety II książę Karol abdykuje na rzecz swego najstarszego syna Williama).
Na czwarte miejsce z dziesiątego wskoczy jednak, po zmianie prawa, księżniczka Anna, drugie po Karolu najstarsze
dziecko Elżbiety II, dziś w kolejce za swymi trzema braćmi i ich dziećmi. Za nią w kolejce ustawi się jej dwójka
dzieci. Dopiero za nimi znajdą się jej dwaj młodsi bracia Andrew i Edward. Jeśli jednak książę William i księżna Katarzyna będą mieli dzieci, to każde z nich bez względu na płeć wskoczy do kolejki do tronu tuż za ojcem.
Przemawiając do uczestników szczytu Wspólnoty premier David Cameron powiedział, że zmiany w prawie są konieczne, bo "stare przepisy nie odpowiadały współczesnym czasom". - Ślub księcia Williama i księżnej Katarzyny spowodował, że tej sprawy nie można już było dłużej odkładać - dodał premier.
Wspólnota Narodów to organizacja zrzeszająca 54 państwa, które niegdyś należały do lub były uzależnione od brytyjskiego imperium. Brytyjski król lub królowa są formalnymi głowami w 16-stu z tych krajów.