Sytuacja w tureckiej prowincji Wan jest po niedzielnym trzęsieniu ziemi tak dramatyczna, że władze poprosiły o zagraniczną pomoc. Na apel jako pierwszy odpowiedział Izrael
AP/Abdurrahman Antakyali
Trwają próby odszukania ludzi przysypanych gruzami w wiosce Tabanli, niedaleko...
Do tej pory tureckie władze zapewniały, że same sobie poradzą ze skutkami trzęsienia ziemi. We wtorek wieczorem poprosiły jednak Izrael o pomoc. Pierwszy samolot z mieszkalnymi przyczepami dla ofiar kataklizmu wyleci w środę, następne transporty dotrą w najbliższych dniach. Izrael proponował wsparcie już w niedzielę, mimo, że stosunki między państwami są od maja 2010 r. bardzo napięte. Izraelscy komandosi przeprowadzili wtedy szturm na "Flotyllę Pokoju" wiozącą pomoc humanitarną dla odciętej Strefy Gazy. Podczas akcji zginęło dziewięciu Turków.
Na razie nie wiadomo czy Polska wyśle do Turcji ekipy ratownicze. W poniedziałek MSZ zadeklarowało gotowość pomocy, o ile Turcja się z taką prośbą zwróci. Rozmowy o ewentualnym polskim wsparciu przeprowadzone będą w Warszawie przez turecką ambasadę.
To właśnie przenośne domy są teraz najbardziej potrzebne w leżącym na wschodzie kraju Wanie. Podczas kataklizmu zniszczonych zostało ponad 2 tys. domów i tysiące ludzi jest bez dachu nad głową. Miejscowe władze, mimo, że doświadczone w radzeniu sobie z trzęsieniami, nie są w stanie zapewnić schronienia dla wszystkich. Trzeba się śpieszyć, bo zbliża się zima i temperatura już spada do zera.
Na zniszczonych terenach cały czas pracują tysiące ratowników, którzy przeszukują zawalone budynki w poszukiwaniu ocalałych. Według ministerstwa zdrowia udało się uratować 40 osób. We wtorek, po 48 godzinach, ratownicy znaleźli dwutygodniową dziewczynkę. A w środę, po 61 godzinach, spod gruzów wyciągnięty został 18-letni student. Obydwoje są w stosunkowo dobrym stanie.
Liczba ofiar niestety cały czas rośnie- według najnowszych danych zginęło 459 osób a 1350 jest rannych. Najsilniejsze wstrząsy, o sile 7,2 w skali Richtera, wystąpiły w niedzielę po południu 17 km na północny-wschód od miasta Wan, stolicy prowincji. Według władz, można mówić o szczęściu - gdyby trzęsienie wystąpiło w nocy, ofiar byłoby znacznie więcej.